
Rozmowa z DOMINIKIEM CHROMIŃSKIM, pomocnikiem Stali Rzeszów.
– Mecz z „Kolejorzem”, z racji Twojej przeszłości w tej drużynie, był dla Ciebie jakimś specjalnym wydarzeniem?
– Spędziłem w Lechu osiem lat i na pewno serce zawsze mocniej zadrży przy takiej okazji. W pewnym sensie już się jednak do tego przyzwyczaiłem, bo do tej pory chyba z 6. razy grałem przeciwko „dwójce”. Nie towarzyszą więc tym spotkaniom już tak duże emocje.
– Kilku Twoich kolegów zwłaszcza z czasów Młodej Ekstraklasy w Poznaniu robi dziś dużą karierę (Jan Bednarek, Dawid Kownacki, Karol Linetty, Tomasz Kędziora, Bartosz Bereszyński – red.).
– Takie jest życie sportowca. Zazdroszczę im bardzo, że występują w najsilniejszych europejskich ligach, ale nie będę płakał. Jestem w Stali Rzeszów i skupiam się na tym, by z tym klubem osiągnąć jak najwięcej. Czy utrzymuję z nimi kontakt? Na co dzień nie, ale jak przejdą obok mnie, to pogadają (śmiech).
– Dwa ostatnie mecze przesiedziałeś na ławce, ale tym razem szybko pojawiłeś się na boisku.
– Chcę grać w każdym spotkaniu, ale takie są decyzje trenera. Na treningach nie pokazywałem chyba tyle, ile mogłem, dlatego nasz szkoleniowiec miał wątpliwości. Cieszę się jednak, że dostałem szansę, strzeliłem bramkę i wygraliśmy. Hetmańska nadal jest niepokonana!
– Jak ocenisz rywali? Mierzyliście się z wyjątkowo młodym zespołem.
– Zgadza się. Niektórzy zawodnicy mają jeszcze przed sobą nawet 4 lata wieku młodzieżowca. Siłą rzeczy, to drużyna z olbrzymim potencjałem, ale musi się obyć w II lidze. Myślę, że z każdym kolejnym tygodniem ich wyniki będą coraz lepsze. Inna sprawa, że po przerwie z obu stron nie było mocnego tempa, nie był to fajny mecz dla oka. Męczyliśmy się pewnie nie tylko my, ale i kibice. Wpływ na to miała też murawa, która jest, jaka jest i „wchodzi” w nogi, ale… jest dla nas szczęśliwa.
– Już w środę czeka Was wyjazdowe spotkanie w Polkowicach. Miałeś już okazję tam grać?
– W Polkowicach byłem tylko raz, na basenie (śmiech). A tak poważnie, to będzie chyba dla nas najtrudniejszy z dotychczasowych meczów. Przegraliśmy w Krakowie i chcemy w końcu „otworzyć się” na wyjeździe. Musimy zacząć wygrywać nie tylko na swoim boisku. Mam nadzieję, że szybko do zdrowia dojdą też Damian Michalik i Piotrek Głowacki. Na szczęście mamy mocną i szeroką kadrę, więc gdy wypadnie z niej 3, 4 zawodników, to ma ich kto zastąpić.
Rozmawiał Tomasz Czarnota


