Na co urzędnicy wydają nasze pieniądze

Utrzymanie Urzędu Marszałkowskiego kosztowało w tym roku już ponad 6 mln zł. Ile wynoszą pensje pracowników? Ponad siedem razy więcej. Fot. Wit Hadło
Utrzymanie Urzędu Marszałkowskiego kosztowało w tym roku już ponad 6 mln zł. Ile wynoszą pensje pracowników? Ponad siedem razy więcej. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE, RZESZÓW. Urząd Marszałkowski wydaje po kilka tysięcy złotych rocznie na regionalne czekoladki i miody. Po co? Żeby promować region.

Urząd Marszałkowski zatrudnia coraz więcej pracowników. Ze względu na brak miejsca, ma powstać nowy budynek, którego koszt szacowany jest na ponad 20,7 mln zł. Ile będzie kosztowało jego utrzymanie, trudno powiedzieć. Postanowiliśmy tymczasem przyjrzeć się tegorocznym wydatkom urzędników wykonujących swoje obowiązki w obecnej siedzibie.

Jak informuje Monika Konopka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego, do września 2017 r. wynagrodzenia i pochodne wyniosły 48,8 mln zł. Utrzymanie i funkcjonowanie urzędu kosztowało ponad 6,4 mln zł. A to dopiero początek. Do tego dochodzą zakupy mebli i sprzętów. Każdego roku przeznacza się spore kwoty na same artykuły biurowe czy jedzenie. Wystarczy wejść w zakładkę „zamówienia publiczne” na stronie internetowej Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego, by prześledzić, ile pieniędzy i na co wydają zatrudnione tam osoby.

Ile na sam papier?
Powszechnie wiadomo, że praca urzędowa to przede wszystkim „praca papierowa”. Urzędnicy codziennie „produkują” mnóstwo dokumentów i nikogo to specjalnie nie dziwi. Z każdym dniem przybywa pracowników, zwiększa się też zapotrzebowanie na artykuły biurowe. Tylko w jednym zamówieniu (nie wiemy, ile w ciągu roku się takich ogłasza) przeznaczono 27 tys. zł na dostawę artykułów biurowych, ponad 7 tys. zł na sprzęt i materiały biurowe. A ile na rzeczony papier? Bagatela 84 tys. zł.

Żeby coś wydrukować, a wcześniej napisać, niezbędny jest jednak odpowiedni sprzęt, którego prawdopodobnie również z roku na rok potrzeba coraz więcej (a może nie?). Tak czy inaczej tego roku w planie zamówień publicznych na zapewnienie sprzętu komputerowego i oprogramowania wygospodarowano 650 tys. zł.

Jeśli już o sprzęcie mowa, to na dostawę urządzeń elektrycznych (m.in. telefonów, czajników, aparatów cyfrowych, GPS-ów) przeznaczono aż 40 tys. zł. Same ekspresy do kawy miały kosztować 17 tys. zł. Czyżby stereotyp „urzędnika kawosza” się potwierdzał?

Zastaw się a postaw się
Jeśli już o piciu mowa, powiedzmy więcej. Przygotowywanie, dostarczanie i podawanie artykułów spożywczych na naradach, szkoleniach oraz innego rodzaju spotkaniach organizowanych w Urzędzie Marszałkowskim to wydatek rzędu ponad 331 tys. zł. Oprócz napojów, zamówiono paluszki, kruche ciastka, kanapki bankietowe, koreczki (z minimum pięcioma składnikami). Z gorących dań wybrano zupy: strogonow, gulasz po węgiersku, krem z brokułów z grzankami czosnkowymi oraz krem z pomidorów z dodatkiem świeżych ziół. Na drugie danie m.in. pierogi; filet z kurczaka faszerowany pieczarkami w sosie pieczarkowym z zapiekanym ryżem i zestawem surówek; czy roladkę wieprzową z odrobiną mięsa wołowego, faszerowaną ricottą i pieczarkami w sosie własnym. Dla smakoszy ryb jest też filet z dorsza lub miruny z warzywami albo grillowany łosoś z ziemniakami. Co na deser? Tradycyjna szarlotka bądź sernik.

Potrawy mają być estetycznie podane, na zastawie ceramicznej lub porcelanowej, z użyciem sztućców platerowanych, serwetek papierowych i materiałowych, obrusów materiałowych. Oczywiście należy też zapewnić obsługę kelnerską do nakładania posiłków i zbierania naczyń (minimum jeden kelner na każde 40 osób).

Jak promować region?
W setkach zamówień publicznych trafiliśmy na pozycje Kancelarii Zarządu, która zaopatruje się w kosmetyki z  uzdrowiska Rymanów (za 4,6 tys. zł), regionalne artykuły szklane (ponad 12 tys. zł), czy lampki Łukasiewicza (ponad 12 tys. zł). Są też regionalne miody i czekoladki za ok. 12 tys. zł. Czy Kancelaria wydaje takie kwoty na przyjemności? Otóż nie. Na promocję regionu. – Promowanie takich produktów chroni dziedzictwo kulturowe, pomaga w rozwoju turystyki, a także gwarantuje konsumentom, że kupują żywność wysokiej klasy – informuje Tomasz Leyko, rzecznik marszałka województwa podkarpackiego. – Wymienione produkty są wręczane zwłaszcza przy okazji wizyt różnych delegacji w urzędzie, które na spotkania też przywożą ze sobą upominki. Dobry ton oraz zasady etykiety nakazują się zrewanżować – tłumaczy rzecznik.

Godna reprezentacja
Reprezentowanie wyborców jest niezwykle ważne. Podkreślają to kolejni rządzący, którzy obejmują władzę, a potem zmieniają swoje limuzyny na nowsze. Można przypuszczać, że problem jest równie ważny na szczeblu regionalnym, a jazda starszym modelem samochodu już nie przystoi włodarzom. Skąd ta pewność? Stąd, że przeznaczono  niemal 230 tys. zł na dwa nowe auta dla urzędu. Nie byle jakie. Miały być wyprodukowane w 2017 r., wyposażone w czujniki parkowania, klimatyzację (co najmniej dwustrefową), rolety przeciwsłoneczne, radio z minimum 6 głośnikami, skórzaną kierownicę oraz już nie skórzaną, a jedynie materiałową tapicerkę. Zakup nowego pojazdu to jedno. Utrzymanie go to kolejny wydatek. Tylko na same paliwa przeznaczono w tym roku 250 tys. zł.

Dać zarobić innym
Na podróże nowoczesnymi samochodami pozwolić sobie może niewielu. Większość spędza czas za biurkiem. Każdy kto miał obowiązek, a może przyjemność załatwić jakąś urzędową sprawę zdaje sobie sprawę z tego, jak niełatwa to praca. Zwłaszcza gdy petenci są (a zazwyczaj są) niecierpliwi. Dla lepszej efektywności zatrudnia się więc kolejne osoby albo zleca część zadań zewnętrznym firmom. Tak jest w przypadku szkoleń, tłumaczeń, analiz, organizacji imprez, czy tworzenia materiałów promocyjnych. Jak to tłumaczy urząd? Część szkoleń przeprowadzają sami pracownicy, jednak są i takie (zwłaszcza w zakresie Regionalnego Programu Operacyjnego), które wymagają specjalistycznej wiedzy z danej dziedziny i wysoko wykwalifikowanej kadry, dlatego powierzane są do realizacji trenerom zewnętrznym.

– Usługi tłumaczeniowe realizowane są przez firmy zewnętrzne w przypadku wydarzeń i spotkań na wysokim szczeblu, podczas których negocjowane są istotne dla województwa kwestie, czy też wymagane jest techniczne, specjalistyczne słownictwo, lub ze względu na specyficzny język spotkania – oświadcza Leyko. – Urząd zamawia także tłumaczenia przysięgłe w przypadku dokumentów wymagających uwierzytelnienia – zauważa. Jak zapewnia, w pozostałych przypadkach tłumaczenia realizowane są na bieżąco przez pracowników urzędu marszałkowskiego znających języki obce.

Departament Promocji i Współpracy Międzynarodowej dba o najwyższą jakość zadań związanych z promocją województwa. – Oznacza to w praktyce zachowanie racjonalnych proporcji pomiędzy realizacją zadań samodzielnie, a powierzaniem ich wyspecjalizowanym firmom – mówi rzecznik. – Zauważmy, że nawet dysponujące ogromnymi środkami firmy komercyjne, posiadające rozbudowane działy marketingu, kluczowe działania zlecają agencjom reklamowym i domom mediowym – kontynuuje. Nic więc dziwnego, że urząd zleca część pracy ekspertom.

Być może nie wszystkie decyzje związane z budżetem są słuszne, ale nie wszystkie należy też od razu krytykować. Dzielenie się obowiązkami to też dzielenie się funduszami, a więc dawanie możliwości zarobienia innym. To z kolei podatki, a więc wpływy do budżetu. Cały proces wydaje się więc doskonale przemyślany. Chciałoby się więc powiedzieć: wilk syty i owca cała. Tak czy inaczej warto wiedzieć, co dzieje się z naszymi pieniędzmi. Naszymi, bo przecież to my – podatnicy składamy się na wszelkie dobra we wszelkich urzędach.

Wioletta Kruk

12 Responses to "Na co urzędnicy wydają nasze pieniądze"

Leave a Reply

Your email address will not be published.