
– Trafiają do nas coraz młodsi pacjenci z COVID-19. Są to osoby w wieku 30-40 lat. Przebieg choroby jest w tych przypadkach piorunujący. W ciągu kilku godzin rozwija się niewydolność wielonarządowa, która ostatecznie, niestety, prowadzi do śmierci. I jesteśmy bezsilni – mówi wprost Marzanna Nykiel, ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii w Szpitalu Specjalistycznym
w Mielcu.
Obecnie w Szpitalu Specjalistycznym w Mielcu przebywa ok. 90 pacjentów z koronawirusem. Ci, którzy mają poważne problemy z oddychaniem, podpięci są do respiratorów na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Średnio jest to 11 osób.
„To choroba straszna”
– Od początku pandemii byliśmy przygotowani do tej sytuacji. W związku z tym nie zdarzyły nam się masowe zakażenia wśród personelu – mówi Marzanna Nykiel, ordynator oddziału. – Przyjmujemy pacjentów nie tylko z powiatu mieleckiego. Przyjeżdżają do nas chorzy z całego Podkarpacia. Trzeba to sobie otwarcie powiedzieć: jest to choroba straszna, niewyobrażalna, z powikłaniami wielonarządowymi, bardzo trudna do leczenia. – Trafiają do nas coraz młodsi pacjenci. W tej chwili dotyczy to głównie osób w wieku 30-40 lat, czasem trochę starszych. Oni przechodzą to najciężej. Przebieg choroby w tych przypadkach jest piorunujący. W ciągu zaledwie kilku godzin rozwija się niewydolność wielonarządowa, która prowadzi do śmierci. I jesteśmy bezsilni – nie kryje ordynator.
Bardzo długie leczenie
Na szczęście mielecki szpital odnosi też sukcesy w wyciąganiu ludzi z tego bardzo ciężkiego schorzenia, pomimo występujących w jego wyniku wielonarządowych powikłań.
– Pierwsza połowa sukcesu to odłączenie pacjenta od respiratora, ale druga, żeby nie nabył on później jakichś powikłań związanych z przebiegiem choroby w trakcie pobytu na innych oddziałach – podkreśla Marzanna Nykiel. – Ludziom się wydaje, że jak ktoś jest podłączony do respiratora, to na drugi dzień jest odłączony. Tak nie jest. Takie hospitalizacje są niezmiernie długie, czasem trwają kilkadziesiąt dni. Udało nam wyleczyć pacjentki po 40. dniach respiratoroterapii, po ogromnych powikłaniach związanych z przebiegiem choroby.
Paweł Galek



4 Responses to "„Na covid-19 umierają teraz młodsi”"