II LIGA. Na pomeczowej konferencji prasowej trenerzy nie szczędzili sobie złośliwości.
Przebudził się najlepszy strzelec Stali. Piotr Prędota nie pierwszy raz w tej rundzie zapewnił rzeszowianom 3 punkty, zdobywając gola w ostatniej akcji meczu.
Była 88. minuta, kibice zaczęli wychodzić ze stadionu, gdy jeden z lepszych zawodników Olimpii Rafał Leśniewski stracił piłkę 30 metrów od bramki Stali. Aleksejs Kolesnikovs momentalnie zagrał do wysuniętego Piotra Prędoty, ten podciągnął ładnych kilkanaście metrów, oszukał obrońcę i zmieścił futbolówkę między nogami bramkarza. Tak padł gol, który przerwał serię sześciu spotkań Stali bez zwycięstwa i zapewnił jej drugą wygraną na własnym boisku. W sierpniu, gdy biało-niebiescy cieszyli się z pokonania Pogoni, jedyną bramkę również zdobył Prędota, tyle że już w doliczonym czasie gry.
Bramkarze mieli co robić
Trzy poprzednie mecze Stali z Olimpią kończyły się remisami i były dużo nudniejsze, niż ten sobotni. Mało brakowało, a goście zafundowaliby sobie wymarzone otwarcie. Już po minucie Leśniewski oddał zaskakująco dobry strzał i Miłosz Lewandowski końcami palców odbił piłkę na słupek. Za moment po rzucie rożnym rzeszowian uratował Damian Jędryas, wybijając futbolówkę z linii bramkowej. Gdy akcja przeniosła się na drugą stronę boiska, Prędota przegrał pojedynek z Aleksejem Rogaczewem. Kilka chwil później Rosjanin znów okazał się lepszy od najlepszego snajpera Stali. To było najbardziej emocjonujące 10 minut na Stadionie Miejskim od wielu miesięcy.
Gospodarze prowadzili grę, widać było, że chcą odkupić winy po kompromitującym występie w Mielcu, ale przeciwnik poprawił się w obronie i należało poszukać innego sposobu na znalezienie drogi do siatki. Padło na strzały z daleka. Dwukrotnie Rogaczewa do wysiłku zmusił Kamil Jakubowski, a tuż przed przerwą po kornerze i “główce” Dominika Bednarczyka piłka spadła na poprzeczkę.
“Uprzejmości” trenerów
Druga połowa już tak ciekawa nie była. Trener gospodarzy bardzo szybko sięgnął po komplet rezerwowych (dwie zmiany zostały wymuszone przez urazy Arkadiusza Barana i Krzysztofa Husa), ale do notesu trafił jedynie napastnik gości Leśniewski. Zawodnik pozyskany z Zawiszy Bydgoszcz w 57. minucie ładnie zawinął z 25 metrów, jednak Lewandowskiego uratowała poprzeczka!
Interesujące rzeczy działy się natomiast na konferencji prasowej. Trener gości, Aleh Raduszko, źle zareagował na słowa Krzysztofa Łętochy o autobusie postawionym przez Olimpię. – Jaki autobus, jaka obrona? O tym, że trafiliśmy w słupek i poprzeczkę trener zapomniał? Stal to najsłabsza drużyna, z jaką graliśmy dotychczas. Trzech podań nie umiała wymienić, obrońcy popełniali straszliwe błędy. Gdybyśmy mieli Kołosowa (najlepszy snajper elblążan pauzował za kartki – red.) to byśmy im pokazali. Wbiłby im pięć goli! – ripostował Białorusin.
STAL Rzeszów 1
OLIMPIA Elbląg 0
(0-0)
1-0 Prędota (88.)
STAL: Lewandowski – Konrad Hus, Bednarczyk, Baran (42. Drelich), Krzysztof Hus (46. Kolesnikovs) – Szczoczarz, D. Jędryas, Krzysztoń (65. Więcek), Lisańczuk (52. Maca), Jakubowski – Prędota.
OLIMPIA: Rogaczew – Czerniewski, Ichim, Molga, Ressel – Kopycki (78. Lisiecki), Skierkowski, Pietrewicz, Graczyk, Piotrowski (84. Zieliński) – Leśniewski.
Sędziował: Grzegorz Pożarowszczyk (Lublin). Żółte kartki: Drelich, Kolesnikovs, Więcek, Maca – Graczyk, Czerniewski. Czerwona kartka: Drelich (90., druga żółta). Widzów: 400.
Tomasz Szeliga


