
RZESZÓW. Prośby o odblokowanie telefonu, podanie adresu czynnej apteki, godziny odjazdu autobusu czy głuche telefonu to blisko 80 proc. połączeń na numer alarmowy 112.
– W 2014 roku operatorzy numerów alarmowych w rzeszowskim Centrum Powiadamiania Ratunkowego (CPR) odebrali 506 077 zgłoszeń, co dało średnio około 1390 zgłoszeń na dobę. Prawie 80 proc. z ogólnej liczby zgłoszeń (396 705) to telefony fałszywe lub nieuzasadnione. 16469 to były „głuche” telefony – mówi wojewoda podkarpacki Małgorzata Chomycz-Śmigielska.
Wynika z tego, że operatorzy CPR pełnią potrzebną funkcję filtra. Dzięki temu do dyżurnych policji, straży pożarnej czy dyspozytorów medycznych pogotowia trafiły wyłącznie prawdziwe zgłoszenia, które wymagają podjęcia natychmiastowej interwencji. W 2014 roku do tych służb dotarło 92 865 zgłoszeń.
112 tylko na ratunek
W rzeszowskim CPR numer 112 obsługiwany jest przez 45 operatorów, którzy na 9 stanowiskach pełnią całodobowe dyżury w systemie zmianowym, 7 dni w tygodniu. Połączenie z numerem jest bezpłatne, można go wybrać z telefonu stacjonarnego, komórkowego lub automatu. Dodzwonić można się szybko, w ciągu 11 sekund. Numer 112 w Rzeszowie działa na sieci światłowodowej, niezależnej od operatorów telefonii.
11 lutego był „Dniem Numeru Alarmowego 112”, po to, by go promować i uświadamiać, że blokowanie tego numeru uniemożliwia dodzwonienie się komuś, kto naprawdę tej pomocy potrzebuje.
Z jakimi problemami zdarza się ludziom dzwonić na 112? – Z przeróżnymi. Ostatnio zadzwonił pan, który poskarżył się, że od dwóch tygodni nie dostaje prenumeraty swojej gazety; dzwonią, że jest im zimno, nie mają pieniędzy na autobus, więc może policja lub pogotowie podwiozłoby ich do domu – mówi „operator numer 10”. – Są też pytania o adres najbliższej, czynnej apteki, albo pełniącego ostry dyżur szpitala, prośby o odblokowanie zatrzaśniętych drzwi w samochodzie czy odblokowanie karty bankomatowej, albo po prostu tzw. kieszonki, przypadkowe włączenia się telefonu.
Co musi zrobić operator, do którego dotrze np. pytanie o zapomniany PIN albo numer telefonu do taxi? – Operator musi dopytać, czy na pewno taka osoba dzwoni tylko w sprawie tego PIN-u. Czy nie ma czegoś innego w tle. Jakaś reakcja szokowa u zgłaszającego może spowodować, że zaczyna od PIN-u, a na końcu się okaże, że jednak potrzebuje pomocy. Operator musi wysłuchać i poinstruować osobę dzwoniącą, że jest to numer alarmowy. Jeżeli upewni się, że nie jest to zgłoszenie alarmowe, to rozłącza się – mówi „dziesiątka”.
KOMENTARZ
Stanisław Rysz, zastępca dyrektora wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie
– Do tej pory numer alarmowy ze względu na werbalny przekaz był niedostępny dla osób głuchych. Teraz uruchomiliśmy dla nich aplikację SMS, w bazie mamy na razie 50 osób. Do zainteresowanych docieramy za pośrednictwem organizacji ich zrzeszających. Mając w bazie nazwisko, telefon i dane o schorzeniach, na które cierpi taka osoba, po otrzymaniu alarmowego SMS-a operator wysyła ratowników, którzy uprzedzeni wiedzą do kogo jadą i nawet przy braku porozumienia z nim łatwiej mogą mu pomóc.
Anna Moraniec



One Response to "Na numer 112 dzwoń tylko, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie"