
Mieszkańcy skazani na uciążliwe towarzystwo miejscowych pijaczków mogą w końcu odetchną z ulgą. Budynek po dawnym sklepie spożywczym, w którym grupa amatorów wysokoprocentowych trunków urządziła sobie melinę, został rozebrany.
Mowa o budynku na jednym z sanockim osiedli, który mieścił się przy ulicy Langiewicza Przed laty mieścił się w nim mały osiedlowy sklepik. W 2013 r. właściciel zamknął biznes i wyjechał. Po rozwiązaniu umowy z dzierżawcą, spółdzielnia zobligowała go do rozebrania budynku. Ten jednak tego nie zrobił. W środku zostawił sprzęt: lodówki, lady, zamrażarki. Budynek stał pusty aż do czasu, kiedy zamieszkało w nim kilku osiedlowych pijaczków. – Zrobili tam sobie typową melinę. Piją, hałasują, kłócą się, czasem dochodzi do rękoczynów, załatwiają się w krzakach. Strach tamtędy przechodzić, nie mówiąc już o smrodzie moczu i fekaliów – relacjonowali Super Nowościom mieszkańcy. Na miejsce wielokrotnie wzywana była policja i straż miejska, ale mandaty nie robiły na uczestnikach libacji żadnego wrażenia, bo i tak ich nie płacili, gdyż nie mieli z czego. Jak relacjonowali mieszkańcy osiedla, po policyjnych interwencjach, na chwilę opuszczali budynek, po czym wracali i tak w kółko.
2-letnia batalia
Batalia o rozbiórkę budynku trwała dwa lata. Mieszkańcy pisali do spółdzielni mieszkaniowej, zbierali podpisy pod petycją. Sprawa ruszyła dopiero, kiedy zainteresowały się nią media. Na ich prośbę w sprawie także my interweniowaliśmy u zarządcy tego miejsca.
W połowie ubiegłego roku Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Sanoku wydał zgodę na wyburzenie budynku. Budynek został rozebrany, a teren, na którym stał, ogrodzony. Jak poinformował nas Sanocka Spółdzielnia Mieszkaniowa, która jest zarządcą tego terenu, wkrótce powstanie tam osiedlowy parking na kilka samochodów.
Czy mieszkańcy odzyskają zatem w końcu spokój? Bardzo na to liczą, chociaż, jak relacjonuje nam jedna z mieszkanek osiedla, problem pijaczków jest szerszy i samo wyburzenie budynku go nie rozwiąże. – Idzie wiosna, robi się coraz cieplej, spotykają się na placach zabaw, zalegają na osiedlowych ławeczkach, hałasują, przeklinają. Kiedy zgłaszamy sprawę na policję, na chwilę się rozejdą, po czym wracają na miejsce. Cieszymy się, że budynek został wyburzony, bo strach było wyjść po zmroku z domu, ale czy to całkowicie rozwiąże problem? Czas pokaże – powiedziała nam starsza kobieta.
ms



3 Responses to "Na osiedle wróci spokój?"