Na Podkarpaciu nie grozi nam kryzys graniczny podobny do podlaskiego

– Nie ma siłowych prób przekroczenia linii granicznej – uspokaja mjr Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy BiOSG. fot. serwis BiOSG

W chwili poważnego kryzysu na granicy Polski z Białorusią coraz więcej osób ma obawy, czy na naszej granicy z Ukrainą nie szykuje się czasem „powtórka z rozrywki” tego, co mamy dziś na Podlasiu. Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej, który ochrania 373 – kilometrowy odcinek granicy Polski z Ukrainą i Słowacją uspokaja: – Nie ma siłowych prób przekroczenia linii granicznej, a intensywność prób nielegalnych przekroczeń granicy jest porównywalna do tej w latach poprzednich.

Na polsko – białoruską granicę nie są dopuszczani dziennikarze, a o tym co tam się dzieje wiemy tylko z raportów służb i z materiałów przez nie nieudostępnianych. Tak czy owak zdjęcia i filmy stamtąd, delikatnie mówiąc, robią wrażenie i budzą po prostu strach. Nie brak już takich osób, które obawiają się, że podobna sytuacja może powtórzyć się na naszej granicy z Ukrainą. A tę – Podkarpacie ma przecież tak blisko. Na szczęście nic nie wskazuje na to, by do czegoś takiego jak na Podlasiu miało u nas dojść. Pamiętajmy, że kryzys migracyjny na granicy z Białorusią związany jest z celowym działaniem Aleksandra Łukaszenki, zaś na Ukrainie nie rządzi jego reżim. Nie zmienia to faktu, że Bieszczadzki OSG, który ochrania naszą polsko – ukraińską, jak i zewnętrzną granicę UE na Podkarpaciu nie próżnuje. – Ochrona granicy państwa jest prowadzona w sposób ciągły , 24 godziny na dobę – uspokaja mjr Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy BiOSG. – Do jej zabezpieczenia funkcjonariusze wykorzystują specjalistyczny sprzęt nowej generacji, oparty na noktowizji i termowizji, w tym załogowe i bezzałogowe statki powietrzne – precyzuje. – Na granicy wdrażane są systemy perymetryczne, są to m.in. czujniki sejsmiczne, które działają w ten sposób, iż osoby nielegalnie przekraczające granicę wzbudzają alarm systemu, a urządzenie jest w stanie rozpoznać, czy w danym miejscu znajduje się człowiek – wyjaśnia rzeczniczka. – Cały czas monitorujemy sytuację migracyjną zarówno na granicy zewnętrznej jak i na południu Europy. Siły i środki, którymi dysponuje oddział, są i będą adekwatnie angażowane w zależności od zagrożeń i wynikających potrzeb. Pozostajemy w stałym kontakcie z naszymi partnerami na Ukrainie i Słowacji – podkreśla mjr Pikor. – Wymiana informacji ma miejsce zarówno na poziomie placówek SG jak też oddziału i jest realizowana w oparciu o instytucję Aparatu Pełnomocnika Granicznego.
Warto zaznaczyć, że zarówno z Ukrainą jak i ze Słowacją obowiązuje umowa o readmisji, z której obie sąsiednie służby graniczne perfekcyjnie się wywiązują – dodaje.
Jak podaje mjr Pikor, od początku rokufunkcjonariusze BiOSG zatrzymali ponad 200 nielegalnych imigrantów. Jest to skala migracji nieco jedynie większa niż w latach ubiegłych.
– Na granicy z Ukrainą dominują obywatele Turcji, którzy legalnie dostają się na teren Ukrainy, a potem pieszo zmierzają przez tzw. zieloną granicę do UE. Polska to kraj tranzytowy. Krajem docelowym są zazwyczaj Niemcy. Tutaj obserwujemy proceder zorganizowany, polegający na organizowaniu im przerzutu przez rodaków posiadających już legalny pobyt w Niemczech. – wyjaśnia rzecznik BiOSG. – Na granicy ze Słowacją dominują imigranci z Afganistanu. Oni przemieszczają się nielegalnie tzw. szlakiem bałkańskim z południa do Europy, ukryci w naczepach samochodów ciężarowych. Za przerzut do Europy płacą zorganizowanym gangom przestępczym po kilka a nawet kilkanaście tysięcy euro – zdradza.
Możemy zatem być spokojni, nic nie wskazuje na to, by na Podkarpaciu szykował się kryzys na granicy podobny do tego na Podlasiu.

emka

15 Responses to "Na Podkarpaciu nie grozi nam kryzys graniczny podobny do podlaskiego"

Leave a Reply

Your email address will not be published.