Na samym dnie

Fot. Wit Hadło

PLUSLIGA. Asseco Resovia wciąż bez zwycięstwa. W sobotę przegrała z MKS-em Będzin, dla którego było to pierwsze historyczne zwycięstwo w ekstraklasie nad zespołem z Rzeszowa.

– Na samym dnie, pomiędzy niebem a piekłem, spotkamy się, sam nie wiem gdzie – śpiewał Muniek Staszczyk z zespołu T. Love, a słowa te idealnie oddają sytuację pogrążonej w olbrzymim kryzysie Asseco Resovii. Miało być dobrze, ale wciąż nie jest. Zespół z Rzeszowa mentalnie nie istnieje i chyba nikt nie wie, w jakim jest miejscu.

ASSECO RESOVIA 0
MKS BĘDZIN 3
(33:35, 14:25, 22:25)
ASSECO RESOVIA:
Redwitz, 1, Mika 1, Dryja 4, Schulz 14, Rossard 11, Możdżonek 6 oraz oraz Perry (libero), Jarosz 7, Buszek 3, Lemański 1, Shoji 2.
MKS
: Kozub 1, Buchowski 10, Grzechnik 7, Williams 18, Peszko 12, Ratajczak 6 oraz Potera (libero), T. Kowalski, Faryna 1.
Sędziowali
: M. Kolendowski (Kraków) i M. Twardowski (Radom). Widzów: 3653. MVP: Lincoln Williams.

Nie udał się debiut nowego trenera Asseco Resovii Gheorghe Cretu, który od wtorku pracuje z zespołem i niewiele mógł w tak krótkim czasie zdziałać – tym bardziej, że sytuację skomplikowała mu kontuzja Mateusza Masłowskiego, który na piątkowym treningu skręcił kostkę. W tej sytuacji na libero cały czas grał Luke Perry, co oznaczało, że jedna z jaśniejszych postaci w zespole, środkowy David Smith, zmuszony był ze względu na limit obcokrajowców obserwować mecz z kwadratu dla rezerwowych. To tylko obrazuje, jakie błędy popełnione zostały przy budowie zespołu na ten sezon.

Rzeszowianie przegrali już piąty mecz z rzędu i są jedyni w PlusLidze bez wygranej. Spotkanie na Podpromiu było konfrontacją dwóch zespołów bez zwycięstwa i wydawało się, że jest to najlepsza okazja do odbicia się od dna resoviaków, którzy przecież mają walczyć o mistrzostwo Polski.

– Musimy zacząć w końcu grać w siatkówkę z przeciwnikiem, a nie ze samym sobą, bo na razie niestety tak to wygląda – mówi Mateusz Mika, przyjmujący Asseco Resovii. – Męczymy się ze sobą, a nie z przeciwnikami. Nie skupiamy się na nich tylko na tym, co robimy źle. Trzeba wrócić do naszej pewnej siatkówki, żeby grać w końcu zgodnie z naszym potencjałem. Na razie ta nasza gra jest szarpana i niepewna – mówi Mateusz Mika, którego zespół przez długi czas prowadził w inauguracyjnej partii czteroma punktami. Wydawało się, że drużyna z Rzeszowa zaczyna łapać swój rytm. Jednak rywale z akcji na akcję zaczęli się rozkręcać. Mocno we znaki dawali się resoviakom zagrywką Williams i Buchowski. Gospodarze jednak utrzymywali nieznaczne prowadzenie (19:16, 21:19, 22:20). W końcówce przyjezdni odrobili straty i zaczęła się walka punkt za punkt. Gospodarze mieli sześć setboli, ale nie potrafili tego wykorzystać, natomiast ekipa z Będzina za szóstą piłką setową postawiła kropkę nad „i” (set trwał aż 43 minuty). W kolejnych partiach już zdecydowanie warunki dyktowali siatkarze z Będzina, a z resoviaków jakby uszło powietrze i mentalnie już się nie podnieśli. – Na pewno łatwiej byłoby grać ten mecz, gdybyśmy wygrali tę końcówkę, ale tam popełniliśmy kilka głupich błędów (13 w I secie – przyp. red.). To, że tego seta przegraliśmy, to nie znaczy jednak, że mamy przegrywać dwa kolejne. Musimy wrócić do normalnego grania, bo nie wyglądamy na razie dobrze – mówi Mika, który ze zwieszoną głową schodził do szatni.

rm

[ngg_images source=”galleries” container_ids=”675″ display_type=”photocrati-nextgen_basic_thumbnails” override_thumbnail_settings=”0″ thumbnail_width=”240″ thumbnail_height=”160″ thumbnail_crop=”1″ images_per_page=”20″ number_of_columns=”0″ ajax_pagination=”0″ show_all_in_lightbox=”0″ use_imagebrowser_effect=”0″ show_slideshow_link=”1″ slideshow_link_text=”[Pokaz zdjęć]” order_by=”sortorder” order_direction=”ASC” returns=”included” maximum_entity_count=”500″]

6 Responses to "Na samym dnie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.