
ULANÓW. W piątek flisacy czcili swoją patronkę. Na jej święto każdy flisak musiał wrócić do domu.
Do Ulanowa, który jak wiadomo, jest stolicą polskiego flisactwa, na odpustowe świętowanie zjechały przedstawicielstwa bractw flisackich z kraju i zagranicy. Grzmiała „beczka”, czyli olbrzymia drewniana wiwatówka (na zdjęciu), były śpiewy, wiwaty, podsumowania mijającego i plany na przyszły rok. „Beczka” strzela tylko przy wyjątkowych okazjach, a taka właśnie się nadarzyła, bo ulanowskie Bractwo Flisackie pod wezwaniem Św. Barbary obchodzi właśnie ćwierćwiecze istnienia. Certyfikaty wręczone przy tej okazji miały więc swoją szczególną wagę. Certyfikat może dostać każdy fryc, który ileś kilometrów na tratwie przepłynął.
Zostać flisakiem już nie jest tak łatwo. Ulanowskie Bractwo ma w swoich szeregach 150 członków, z czego 40. to licencjonowani flisacy. Plany na przyszły rok mają ambitne, ale sporo z nich muszą podporządkować innej rocznicy. Flisackim odpustem na św. Barbary rozpoczęły się obchody 400-lecia Ulanowa.
jam


