Na szczęście strażnicy byli w pobliżu

Fot. Serwis BiOSG
Fot. Serwis BiOSG

SANOK, WETLINA. Ich zadaniem jest strzeżenie granic Polski i UE, ale strażnikom granicznym z Bieszczadzkiego OSG nieobce jest też ratowanie zdrowia czy życia, gdy zajdzie taka potrzeba.

Ostatnio w okolicach Maniowa pewna 67-latka spadła bardzo niefortunnie z roweru i rozbiła głowę. Z rany obficie lała się w krew, kobieta straciła przytomność. 67-latka miała jednak szczęście w nieszczęściu, bo akurat czterech strażników granicznych z Wetliny jechało tamtędy na służbę. Szybko zabezpieczyli miejsce, wezwali karetkę i przystąpili do udzielania poszkodowanej pierwszej pomocy. Udało się im zatamować krwawienie, a lekarze z Sanoka, pod których opiekę trafiła potem kobieta chwalili ich za to, że działali tak sprawnie i profesjonalnie i uratowali kobiecie zdrowie, a być może nawet i życie.

Niedługo później strażników graniczny z Sanoka wezwano do pożaru samochodu przy drodze wojewódzkiej 892 Zagórz – Radoszyce w Czaszynie. Na miejscu okazało się, że sytuacja jest bardzo poważna, bo całe auto płonie. Do tego zablokowały się w nim wszystkie zamki, najprawdopodobniej wskutek zwarcia instalacji elektrycznej. Na szczęście kierowca zdołał wydostać się przez okno samochodu, ale zaraz potem zemdlał. Na szczęście 67-latek nie doznał poważniejszych urazów. – Policjanci i funkcjonariusze SG zabezpieczyli miejsce zdarzenia oraz kierowali ruchem. Na miejsce przybyło pogotowie ratunkowe i straż pożarna. Aktualnie, w sprawie prowadzone jest postępowanie, które ma na celu wyjaśnić, jakie były przyczyny pożaru – poinformowała mjr Elżbietą Pikor, rzecznik prasowy BiOSG.

emka

One Response to "Na szczęście strażnicy byli w pobliżu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.