
MIELEC. Specjalistyczne urządzenie medyczne powinno być wykorzystywane do maksimum. Tymczasem…
– Mamy w szpitalu tomograf komputerowy. I co z tego, skoro nie możemy się do niego dostać? Musimy czekać trzy, cztery miesiące – irytuje się mielecki radny Jan Misiaszek (65 l.). – To urządzenie musi być wykorzystywane do maksimum, a nie tylko tyle, ile system przydzieli. Przecież jesteśmy wszyscy ubezpieczeni, płacimy składki. To jest śmieszne, to jest chore. Ja z taką sytuacją nie mogę się pogodzić – grzmi Misiaszek.
W mieleckim szpitalu podkreślają, że nowoczesny tomograf komputerowy jest skarbem dla pacjentów w regionie. Bez niego nie byłoby mowy o pracy choćby oddziału neurochirurgicznego. Korzystają również inne oddziały, badania wykonują także pacjenci skierowani przez lekarzy spoza szpitala. W ciągu miesiąca wykonuje się 400 – 500 badań.
Misiaszek: – Przecież to jest chore!
– Dzięki tomografowi można stawiać diagnozy, których szybkość i precyzja ma często wagę ludzkiego życia. Chorzy już nie muszą jeździć po okolicznych dużych miastach, aby wykonać badanie, a przecież dla osoby z problemami zdrowotnymi było to kłopotliwe, ponadto kosztowne – mówił swojego czasu dyrektor szpitala, Leszek Kołacz (58 l.).
Jednak zdaniem radnego Jana Misiaszka (65 l.), sytuacja wygląda nieco inaczej. – Co z tego, że w mamy w Mielcu tomograf, skoro nie możemy się do niego dostać? Trzeba czekać trzy, cztery miesiące. Przecież to jest chore – denerwuje się. – Rozumiem wątpliwości pana Misiaszka, bo na stan systemu ochrony zdrowotnej wszyscy zwracamy uwagę – komentuje Daniel Kozdęba (37 l.), radny powiatowy i członek Rady Społecznej przy mieleckim szpitalu.
Kozdęba: – Tomograf jest wykorzystywany efektywnie
– Z mojego stanu wiedzy wynika, że tomograf zlokalizowany w budynku szpitalnym jest wykorzystywany naprawdę efektywnie, a badania prowadzone są praktycznie do oporu – przekonuje Daniel Kozdęba. – Kierując się na takie badanie musimy jednak pamiętać, że pierwszeństwo do korzystania z niego mają osoby z zagrożeniem życia, których badanie związane jest z pobytem w szpitalu lub skierowane zostały przez oddział ratunkowy.
– Obok badań planowych obsłużone muszą zostać tak zwane przypadki pilne – dodaje. – Trzeba pamiętać, że standardowo badanie poprzedzone jest przygotowaniem i wtedy pacjent musi pozostać na czczo. Dlatego osoby spoza szpitala przyjmowane są w godzinach porannych. Jeśli dodatkowo pod uwagę weźmiemy ograniczenia wynikające z kontraktu z NFZ, to będziemy mieć pełniejszy wizerunek, z czego wynikają takie terminy badań.
Paweł Galek


