
Rolnicy z wiosek, które burmistrz Sanoka chce wcielić do miasta, w proteście wyjechali na ulice. – Nie poddamy się, nie chcemy do miasta. Jeśli burmistrz nie wycofa się ze swoich planów, nasze działania się zaostrzą – mówili podczas protestu.
To kolejny protest w tej sprawie. Burmistrz Tomasz Matuszewski chce przyłączyć 10 okolicznych sołectw – 9 z gminy Sanok i jedno z gminy Zagórz, do Sanoka. Mieszkańcy kategorycznie się temu sprzeciwiają i od kilka dni organizują w wioskach protesty. W sobotę postanowili połączyć siły i wspólnie zamanifestować swój sprzeciw, organizując „protest traktorowy”. Około godz. 13 wyjechali na ulice miasta, na ciągnikach mieli banery z hasłami manifestującymi ich sprzeciw wobec włączeniu ich do miasta.
– Traktor jest wizytówką wsi, chcieliśmy w wyraźny sposób zamanifestować nasz sprzeciw wobec wcielenia nas do miasta, a jak burmistrz na to zareaguje, to już od nas nie zależy. Ten protest to ostrzeżenie, jeśli nie poskutkuje, będziemy się posuwać dalej. Nie poddamy się bez walki – mówił jeden z protestujących rolników. – Zdecydowanie sprzeciwiamy się polityce władz miasta Sanoka. Mogą nam obiecywać co chcą, my się nie poddamy i będziemy walczyć do końca – mówił podczas protestu Karol Bodnar, jeden z organizatorów. – Jako sołectwo mamy większy wpływ na to co się u nas dzieje i absolutnie nie chcemy miejskiego charakteru miejscowości, nie chcemy być uzależnieni od Sanoka – podkreślał.
Puste obietnice i brak dialogu
Do protestujących nie przemawia argument burmistrza, mówiący o korzyściach płynących z przyłączenia ich do miasta, w postaci nowych inwestycji i poprawy jakości życia. Mieszkańcy po raz kolejny podkreślili też, że są zawiedzeni, bo burmistrz Sanoka nie konsultował z nimi planów powiększenia miasta, jak podkreślają – kosztem ich miejscowości. – Do dzisiaj nie było w tej sprawie żadnego spotkania z władzami miasta – mówili. Wśród protestujących był także Jerzy Zuba, samorządowiec z Zagórza, radny powiatu sanockiego z PiS, przeciwnik wcielenia do Sanoka Zahutynia leżącego w granicach administracyjnych Zagórza. – Jest to dramatyczna próba ratowania finansów Sanoka, który jest w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej, kosztem samorządów, które całkiem dobrze sobie radzą – powiedział nam, jednocześnie apelując do władz miasta i miejskich radnych z Prawa i Sprawiedliwości o wycofanie się z pomysłu poszerzenia granic Sanoka. Głos w sprawie zabrała także Aneta Szczepek, radna miasta i gminy Zagórz, mieszkanka Zahutynia. – Stracimy swoją tożsamość i pieniądze, bo nie będzie już budżetu i funduszu sołeckiego. Sanok ma spore problemy finansowe, nie będzie go stać na utrzymanie naszej szkoły, straży pożarnej czy koła gospodyń wiejskich, dlatego włączeniu nas do Sanoka mówimy stanowcze „nie”! – podkreśliła.
Ruszają konsultacje
Dzisiaj w Sanoku i gminie Sanok ruszają konsultacje społeczne ws. poszerzenia granic administracyjnych miasta. Zostaną przeprowadzone w formie ankiety, w której mieszkańcy będą musieli odpowiedzieć na pytanie: w przypadku miasta – czy są za zmianą granic miasta poprzez włączenie do jego obszaru wskazanych sołectw; w przypadku gminy Sanok – czy są za pozostaniem zamieszkałej przez nich miejscowości w gminie Sanok.
Martyna Sokołowska



One Response to "„Na traktory” w obronie wsi"