Na Wałach Chrobrego czekał Srebrny Gryf

- Nikt dla pochwał tratwy nie spławia - mówi retman Łabęcki. Miło jednak gdy w skrajnie odległym mieście ktoś zauważa flisacki trud. Fot. Jerzy Mielniczuk
– Nikt dla pochwał tratwy nie spławia – mówi retman Łabęcki. Miło jednak gdy w skrajnie odległym mieście ktoś zauważa flisacki trud. Fot. Jerzy Mielniczuk

ULANÓW, SZCZECIN. Nasze tratwy stają się europejską atrakcją. Były na Dniach Morza w Gdańsku, Dniach Odry w Szczecinie, a w przyszłym roku będą na Festiwalu Loary w Orleanie.

Koniec zbijania tratw w tym roku. Retman Mieczysław Łabęcki dokonał prawie niemożliwego. W niespełna dwa miesiące odbył długi flis z Ulanowa do Gdańska, a zaraz potem spławiał tratwę do Szczecina. Trud został zauważony, bo Sejmik Województwa Zachodniopomorskiego przyznał mu Odznakę Honorową Gryfa Zachodniopomorskiego. W przyszłym roku ulanowiacy też wybierają się do Szczecina, ale bardziej kusi ich francuska Loara.

Pierwszy, przeszło 720-kilometrowy flis do Gdańska zorganizowany został dla uczczenia 400-lecia Ulanowa. Ten z metą w Szczecinie jest imprezą coroczną. I choć w tym roku nie było na Odrze żadnego jubileuszu, był flisem szczególnym.

Rzeka daje perspektywy
Coraz więcej ludzi zauważa potrzebę regulacji głównych polskich rzek. Ten rok jest ciągle Rokiem Wisły i dlatego tratwie z Ulanowa towarzyszyło duże zainteresowanie na całej długości flisu. Spławienie wielkiej tratwy winno zachęcić posiadaczy innych jednostek pływających do wypłynięcia na Wisłę. W gminach położonych nad Odrą zrodził się pomysł, by rzeką tą oraz Dunajem i kanałami można było połączyć Budapeszt ze Szczecinem. To dlatego tratwie towarzyszyło ponad 30 różnych łodzi i statków. Tratwa została zbita w Bielinku. Tam kiedyś były kręcone zdjęcia do „Syberiady polskiej”, w której występowali flisacy z Ulanowa. Jeden z ówczesnych aktorów, został uhonorowany przez zachodniopomorski sejmik za udział w 19. kolejnych flisach po Odrze.

– Miło, że ktoś to dostrzegł, ale nikt dla pochwał tratwy nie spławia – mówi Mieczysław Łabęcki. Dla niego i reszty flisaków z Ulanowa, to już koniec rzecznych przygód w tym roku. Obiecująco zapowiada się przyszły. W planach mają flisy po jednej z niemieckich rzek oraz po Loarze. W Orleanie co dwa lata organizowany jest Festiwal Loary i wodniackie bractwo z Ulanowa zostało na to święto zaproszone. Na pewno tam nie pojadą. Mają dopłynąć na tratwie zbitej wcześniej na brzegu tej rzeki. Ciekawy też będzie flis Błękitną Wstęgą Sanu, ale szczegóły zostaną domówione w dzień Św. Barbary, kiedy to flisacki rok 2016 oficjalnie zostanie podsumowany.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.