
TAURON BASKET LIGA. Trójka równo z końcową syreną debiutującego w tym sezonie Jerela Blassingame’a dała Enerdze Czarnym Słupsk zwycięstwo w meczu z Jeziorem.
Koszykarze Jeziora Tarnobrzeg byli o krok od sprawienia kolejnej niespodzianki. W Słupsku, mimo że przegrywali już różnicą 18 punktów, potrafili odrobić straty, a w końcówce wszystko mieli w swoich rękach, ale w głupi sposób zaprzepaścili szansę.
Od samego początku na boisku dominowali gospodarze. Po trójce Mokrosa słupszczanie prowadzili 5:0, a później 16:6 po akcji Shiloha. Sytuację starał się zmieniać Johnson, ale to było za mało na Energę Czarnych. Przewaga „Czarnych Panter” sukcesywnie rosła. W 26. min po wolnym Borowskiego wynosiła już 18 punktów (54:36)…i wówczas obudzili się „Jeziorowcy”. Po trójkach Johnsona i Młynarskiego przewaga miejscowych po 30 minutach stopniała do ośmiu punktów.
– Złapaliśmy wiatr w żagle. Jesteśmy takim zespołem, że jeżeli rzutowo zaskoczy nam dwóch czy trzech zawodników, to jesteśmy w stanie z każdym powalczyć – mówi trener Jeziora, Zbigniew Pyszniak, którego zespół w ostatniej kwarcie nie tylko odrobił wszystkie straty (62:62), ale także po trójce Williamsa wyszedł na jednopunktowe prowadzenie. Na 40 sekund przed końcem „Jeziorowcy” prowadzili 70:68, ale do remisu doprowadził Blassingame. Na 9 sekund przed końcową syreną rzucał Johnson, ale niecelnie. Tarnobrzeżanie zebrali jednak piłkę na tablicy i wciąż mieli duże szanse na zwycięstwo. Niestety, przy wyprowadzaniu piłki błąd popełnił Wysocki, a za chwilę równo z końcową syreną z ponad 8 metrów trafił Blassingame i gospodarze oszaleli z radości. – Piłka trafiła po prostu w moje ręce, a ja umieściłem ją w koszu. Słowa uznania należą się całej drużynie. To było naprawdę trudne spotkanie i sporo namęczyliśmy się, żeby odnieść w nim zwycięstwo – mówił bohater ostatniej akcji, Jerel Blassingame, który po 3,5 roku przerwy powrócił na polskie parkiety.
– Bardzo szkoda tego meczu, ponieważ Kevin Wysocki nie zrealizował tego, o czym mówiłem podczas przerwy na żądanie – opisuje sytuację z ostatnich sekund szkoleniowiec Jeziora. – W pierwszej wersji mieliśmy szukać Johnsona, ale nie na siłę. Kilkadziesiąt lat grałem w koszykówkę i wiedziałem, że oni skupią się na obronie najlepszego. Jednak Wysocki dwa razy chciał podać piłkę do Johnsona i dwa razy piłkę stracił. W najgorszym wypadku mieliśmy grać do końca, żeby była dogrywka. Mieliśmy nie wychylać się dwie czy trzy sekundy przed końcem, tylko grać maksymalnie jak najdłużej. Po pierwszym wyrzucie na siłę, szczęście nam dopisało i mieliśmy piłkę, ale Kevin drugi raz głową mur próbował przebić. Chciał Niemiec udowodnić Polakowi, że jest lepszy…- mówił po meczu rozgoryczony trener Zbigniew Pyszniak i dodawał. – Na przestrzeni całego meczu Czarni byli lepszym zespołem, ale można było jednak wyrwać im ten punkcik i wywieźć zwycięstwo.
W świetnym nastroju był natomiast szkoleniowiec gospodarzy, Mirosław Lisztwan, który do tej pory był asystentem zwolnionego przed kilkoma dniami Serba, Dejana Mijatovicia. – W pierwszej części spotkania ta praca, którą wykonaliśmy ostatnio przynosiła owoce – mówi. – W obronie prezentowaliśmy się w miarę dobrze, było widać ogromne zaangażowanie u wszystkich zawodników. Jednak nie graliśmy w tym elemencie równo przez cały mecz, co na pewno także będzie wymagało poprawy – stwierdza Lisztwan przyznając, że zupełnie inaczej miała wyglądać ostatnia akcja jego zespołu. – Można powiedzieć, że Jerel w ostatniej chwili wprowadził opcję, jak widać z pożytkiem dla końcowego rezultatu. Chcieliśmy się dostać pod kosz, ale Jezioro bardzo dobrze zacisnęło tę strefę. Jerel miał piłkę w rękach i chyba wierzył w siebie, dlatego wybrał tę opcję – mówił zadowolony trener ekipy ze Słupska.
ENERGA CZARNI Słupsk 73
JEZIORO Tarnobrzeg 70
(24:16, 16:15, 16:17, 17:22)
CZARNI: Blassingame 15 (2×3, 8 a), Shiloh 13 (2×3), Mokros 11 (1×3), Nowakowski 7 (1×3), Eziukwu 5 (7 zb) oraz Gruszecki 9 (1×3), Trajkovski 5 (8 zb), Borowski 4, Śnieg 4, Seweryn 0.
JEZIORO: Johnson 23 (4×3), Williams 20 (4×3, 9 zb), Wysocki 14, Miller 7 (1×3), Młynarski 5 (1×3, 10 zb) oraz Kozłow 1, Patoka 0.
Sędziowali: A. Fiedler, M. Chrakowiecki i D. Nejman. Widzów: 2 tys.
rm


