
STALOWA WOLA. Za kraty trafiły za czyny niegodne przyzwoitych ludzi. Teraz mają szansę odzyskać ludzką twarz i wrócić między bliźnich.
Codziennie rano przyjeżdżają z Niska, by opiekować się starszymi osobami w Domu Pomocy Społecznej. Nie biorą za to ani złotówki. Czasami dostaną obiad, skorzystają z prysznica i tyle. Myją podłogi, pomagają w pralni, niektóre prowadzą zajęcia ze staruszkami.
Żadna z nich nie narzeka. Nie tylko dlatego, że na jej miejsce wskoczyłaby od razu inna. W ośrodku opiekuńczym realizują się ich marzenia o wolności.
Więcej w Super Nowościach
Jerzy Mielniczuk


