
RZESZÓW. Niepełnosprawny Adrian Beściak uzbierał 26 tys. zł dla innego niepełnosprawnego, 12-letniego Kuby Bysia z Brzostku.
– Najbardziej dokuczała mi temperatura, dwa tygodnie 30 – 35 stopni, a przy asfalcie nawet 49 stopni Celsjusza, a ja na wózku tuż nad jezdnią. Uff! Ale dałem radę i jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie nie dlatego, że dojechałem, ale dlatego, że pomogłem, że przywiozłem czek na ponad 26 tys. zł dla Kuby i jego rodziny – mówi 20-letni Adrian Beściak.
Młody człowiek w 12 dni pokonał na wózku inwalidzkim 600 km i dojechał do Suwałk. Podczas długiej trasy zbierał pieniądze na wykończenie domu chłopca, w którym Kuba w końcu będzie miał swój własny pokój dostosowany do jego niepełnosprawności.
Kuba się „wyprostował”
– Martwiliśmy się o Adriana, codziennie śledziliśmy trasę, po której się poruszał, trzymaliśmy kciuki, żeby dojechał, żeby nic mu się nie stało. Wierzyliśmy, że mu się uda, ale nie spodziewaliśmy się, że zbierze tak dużą kwotę, jesteśmy zaskoczeni i bardzo wdzięczni. Te pieniądze przeznaczymy na wykończenie domu z myślą o potrzebach Kuby i zakup łuku przystosowanego do jego niepełnosprawności, o którym marzy – mówi Katarzyna Byś, mama chłopca. – Adrianowi jestem podwójnie wdzięczna. Raz, bo dzięki jego wsparciu wykończymy dom i spełnimy marzenie syna, a dwa, bo jego poznanie, pogoda i hart ducha sprawiły, że Kuba się „wyprostował”, nabrał pewności siebie, zobaczył, że osoba na wózku nie musi siedzieć w domu. Może stawiać sobie cele i je osiągać.
Nowe wyzwania
Adrian nie zamierza spocząć na laurach. Po tygodniowym wypoczynku planuje rozpocząć treningi przed przyszłorocznym wyzwaniem. Co to będzie tym razem?
– Planuję wystartować w Rzeszowie z metą… w Rzeszowie. Czyli objechać wkoło Polskę pokonując jakieś 2500 km – mówi z uśmiechem Adrian. Dla kogo pojedzie tym razem? – Cel następnej wyprawy jeszcze nie został ustalony. Mam kilka typów, ale żadnego pewniaka – mówi.
Tegoroczna, druga wyprawa Adriana w „The Best Trip – 2015 – W drodze po pomoc”, rozpoczęła się w dokładnie w czwartą rocznicę wypadku na motorowerze, kiedy Adrian, mistrz karate, zdobywca wielu medali w mistrzostwach Polski, Europy i świata doznał urazu rdzenia kręgowego na wysokości kręgosłupa piersiowego.
W podróży pomagał mu zespół wolontariuszy z rehabilitantem.
Anna Moraniec



2 Responses to "Na wózku inwalidzkim pokonał 600 km w szlachetnym celu"