Na wymianę stawu trzeba czekać nawet ponad… 20 lat

W ośrodkach, w których wykonuje się dużą liczbę zabiegów, dochodzi do mniejszej liczby powikłań i rewizji z tym związanych. Fot. Wit Hadło
W ośrodkach, w których wykonuje się dużą liczbę zabiegów, dochodzi do mniejszej liczby powikłań i rewizji z tym związanych. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Mimo zapowiedzi resortu zdrowia, nie udało się skrócić średniego czasu oczekiwania na operacje endoprotezoplastyki stawu biodrowego i stawu kolanowego.

Na koniec czerwca 2017 r. na endoprotezoplastykę stawu biodrowego oczekiwało ponad 5,5 tys. pacjentów, a na endoprotezoplastykę stawu kolanowego ponad 6,6 tys. Są ośrodki, gdzie operację można wykonać, według danych NFZ, od ręki. Tak jest np. w przypadku endoprotezoplastyki stawu kolanowego w szpitalu w Sanoku i Nisku. Ale, co ciekawe, nie ma tam ani jednego oczekującego. Z kolei np. w szpitalu w Rudnej Małej na zabieg zapisanych jest 6666 pacjentów. Podobna sytuacja jest z wymianą stawu biodrowego – w Sanoku w kolejce czeka jedna osoba, ale w Rudnej Małej już 5575 osób. Dlaczego tak się dzieje?

Normalne jest więc, że czas oczekiwania przy tak dużej liczbie pacjentów jest równie długi, choć oficjalnie w większości uznanych i dużych placówek komunikaty dotyczące oczekiwania na zabiegi endoprotezoplastyk brzmią tak samo – „powyżej roku”. W praktyce w przypadku wspomnianego szpitala w Rudnej Małej jest to rok 2035, jeżeli chodzi o biodro, i 2039, jeżeli chodzi o wymianę kolana.

Operować będą mogły tylko ośrodki mające doświadczenie
Do niedawna w Polsce nie uwzględniano tego, ile zabiegów endoprotezoplastyki i z jaką skutecznością realizuje placówka. Postanowiono to zmienić. Ministerstwo Zdrowia początkowo ustaliło, że szpital, by zyskać kontrakt z NFZ, będzie musiał wykonywać co najmniej 60 totalnych aloplastyk stawu biodrowego oraz przynajmniej 40 aloplastyk stawu kolanowego. Nowe przepisy mają wejść w życie od 1 stycznia 2018 r. Mówiąc wprost, pacjenci nie chcą poddawać się tak trudnym zabiegom w ośrodkach, które wykonują rocznie zaledwie kilka takich operacji i – co tu dużo mówić – mają małe doświadczenie.

Według prof. Jarosława Czubaka, konsultanta krajowego w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu, dobrym operatorem w zabiegach endoprotezoplastyki stawu biodrowego i kolanowego można być, gdy wykonuje się od 60 do 100 zabiegów rocznie. – Nie można kwalifikować do tych zabiegów oddziałów – a znam takie – które wykonują na przykład dwanaście endoprotez rocznie. Tacy pacjenci mają po zabiegu 3-4 rewizje, aż w końcu trafiają do dużego szpitala, i są leczeni parę tygodni, a czasem kilka miesięcy. Sam operowałem pacjenta, który miał już szóstą rewizję. Można sobie wyobrazić, jak ten chory jest wyniszczony. Z tym należy walczyć i w systemie na takie przypadki nie powinno być miejsca.

Opieka kompleksowa… później
Jeżeli nowe przepisy wejdą w styczniu w życie, z systemu na Podkarpaciu może wypaść co najmniej 8 z 29 ośrodków oferujących te świadczenia. Według konsultanta krajowego, to dobrze, bo ważniejsza od liczby ośrodków jest jakość wykonywanych świadczeń. Chodzi też o to, aby nie było sytuacji, że lekarze przyjeżdżają do szpitala, wykonują kilka operacji i znikają, a chory nie dość, że nie ma kompleksowej opieki, to nie ma żadnego kontaktu z lekarzem, który go operował.

Zasadniczą zmianą w endoprotezoplastyce od przyszłego roku miało być wprowadzenie właśnie kompleksowej opieki nad pacjentami po zabiegach. Okazuje się jednak, że na razie nie wejdzie ona w życie. Główną przyczyną opóźnienia jest brak wystarczającej liczby miejsc rehabilitacyjnych, aby pacjentów automatycznie przekazywać po zabiegu z oddziału ortopedycznego do oddziału rehabilitacyjnego. Wiązało się to także z wyższą wyceną takich kompleksowych świadczeń. A przy wprowadzanych zmianach, m.in. sieci szpitali, tych pieniędzy w systemie nie ma.

Anna Moraniec

7 Responses to "Na wymianę stawu trzeba czekać nawet ponad… 20 lat"

Leave a Reply

Your email address will not be published.