Na zakupy bez maseczki? Uważaj, bo Cię zlinczują!

Nasi Czytelnicy skarżą się na uciążliwości związane z obowiązkiem zakrywania nosa i ust np. podczas zakupów.

KOLBUSZOWA. – Po paru minutach w maseczce poczułam, że zaczyna mi rosnąć ciśnienie, robi się duszno i kręci się w głowie – opowiada pani Beata, czytelniczka Super Nowości.

Nasi Czytelnicy skarżą się na uciążliwości związane z nakazem zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej. Chodzi głównie o osoby, które mają problemy zdrowotne. Dla nich maseczka ochronna w najlepszym wypadku jest dyskomfortem. Dlatego np. zakupy robią bez zasłaniania twarzy. To z kolei jednak powoduje ostre reakcje ze strony pracowników i innych klientów danego sklepu. Bywa, że jest o krok od rękoczynów…

Obowiązek zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej, decyzją rządu, obowiązuje od czwartku (16 bm.). – To pozwoli ochronić nie nas, którzy będziemy nosili te maseczki i chustki na twarzy, ale innych przed nami – precyzował Łukasz Szumowski, minister zdrowia.

Problem w tym, że nie wszyscy mogą nosić takie maseczki, głównie z powodów zdrowotnych. Jedną z takich osób jest pani Beata, nasza Czytelniczka z Kolbuszowej.

Spięcie w markecie

– Przez okrągły rok nie noszę szali, golfów itp. – mówi kobieta. – Nie robię tego z fanaberii, tylko zwyczajnie jest mi duszno. Dlatego teraz dla mnie problemem jest założenie maseczki ochronnej lub innego materiału zasłaniającego usta i nos. Wytrzymuję maksymalnie minutę. Tak było podczas zakupów w jednym z kolbuszowskich marketów. Weszłam tam w maseczce, ale po paru minutach poczułam, że zaczyna mi wzrastać ciśnienie, robi się duszno i zaczyna mi się kręcić w głowie. Zdjęłam więc to z twarzy. Od razu poczułam się lepiej.

– Przy kasie pani sprzedawczyni „zabijała” mnie wzrokiem, a potem rzucała moimi produktami. Była bardzo arogancka w zachowaniu – wspomina. – Musiała chyba cichym dzwonkiem poprosić o wsparcie, bo chwilę później przyszła druga pani i spytała mnie, gdzie mam maskę. Poprosiła mnie o zaświadczenie lekarskie. Odpowiedziałam, że nie jest moim lekarzem prowadzącym, ja nie mam obowiązku takiej maski nosić, a ona nie ma prawa wglądu do mojej karty pacjenta. Dodałam, że chroni mnie ustawa o ochronie życia prywatnego.

Nie trzeba zaświadczenia

Dorota Gibała, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie, tłumaczy, że co do zasady, zakrywać usta i nos powinni wszyscy. Są jednak pewne wyjątki. Wśród nich są osoby mające problemy ze zdrowiem. – One nie muszą nosić maseczek ochronnych. Obowiązują je jednak inne obostrzenia, czyli m.in. zachowywanie dystansu, rękawiczki na dłoniach, czy zasłanianie buzi przy kasłaniu lub kichaniu.

W rządowym rozporządzeniu dotyczącym zakrywania ust i nosa czytamy m.in., że z obowiązku używania maseczek zwolnione są osoby, które mają problemy z oddychaniem i te, które same nie mogą założyć lub zdjąć ochrony z twarzy z powodu stanu zdrowia. W obu przypadkach okazywanie orzeczenia lub zaświadczenia lekarskiego nie jest wymagane.

Paweł Galek

115 Responses to "Na zakupy bez maseczki? Uważaj, bo Cię zlinczują!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.