Nad potrójną śmiercią wciąż zalega mgła tajemnicy

Co zdarzyło się w tym byłym bloku zakładowym w Lipie jest jeszcze wielką tajemnicą dla śledczych i mieszkańców Lipy. Fot. Jerzy Mielniczuk
Co zdarzyło się w tym byłym bloku zakładowym w Lipie jest jeszcze wielką tajemnicą dla śledczych i mieszkańców Lipy. Fot. Jerzy Mielniczuk

LIPA, STALOWA WOLA. – Dziś jeszcze każda wersja jest realna – mówią śledczy. Wieś jest w głębokiej żałobie.

We wtorek, 28 stycznia, w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie zostaną przeprowadzone sekcje zwłok trójki mieszkańców Lipy zmarłych w tragicznych okolicznościach. W jednym z mieszkań bloku przy ul. Pocztowej w niedzielne południe znaleziono zwłoki matki oraz dwójki jej dzieci. Przerażającego odkrycia dokonała 13-letnia córka i siostra nieżyjących. Dziewczynka została objęta opieką psychologa. Do chwili przyjazdu ojca z zagranicy, przebywała u rodziny.

W niedzielę policja i prokuratura nie chciały udzielać żadnych informacji na temat lipskiego dramatu. Policyjni technicy pracowali w mieszkaniu do późnej nocy. Dopiero po zmroku wyniesiono ciała 38-letniej kobiety oraz jej 9-letniej córki i o 3 lata młodszego syna.

Sąsiadów zaalarmował dopiero krzyk córki
– Obecnie nie wiemy, co się stało – przyznaje Barbara Bandyga, prokurator rejonowa w Stalowej Woli. – Wszystkie ofiary miały rany cięte. Znaleźliśmy nóż, który mógł być użyty w przestępstwie. Teraz musimy czekać na wyniki zarządzonej sekcji zwłok i pozostałe badania biegłych.

Sekcja raczej potwierdzi, że przyczyną śmierci było wykrwawienie każdej z ofiar. Dzieci miały rany cięte w okolicach gardeł. Ich matka podobną ranę, ale też inne, jednakże raczej zadawane tym samym nożem. Mieszkanie było zamknięte, a wewnątrz nie było widać śladów walki. Sąsiedzi nie słyszeli żadnych niepokojących odgłosów. Na nogi zerwał ich dopiero krzyk 13-latki, która wczesnym popołudniem z koleżanką wróciła do domu i kluczem otworzyła drzwi. Przerażone nastolatki uciekły szukać babci, u której noc spędziła ocalała gimnazjalistka. Policję zawiadomili sąsiedzi, którzy weszli do mieszkania przez otwarte drzwi.

Nie udało nam się dotrzeć do opinii lekarza patomorfologa, ale z opowieści świadków i innych śladów, można przyjąć, że do zabójstw doszło w nocy lub nad ranem, kiedy jeszcze blok spał. – Krew na podłodze była zastygła – mówił jeden z sąsiadów, który był w mieszkaniu po wybiegnięciu córki, zanim przyjechała policja.

Każda wersja realna
Sekcja zwłok da odpowiedź chociażby na to, z jaką siłą były zadawane rany, a to przybliży śledczych do sprawcy. Na razie prowadzący dochodzenie nie wykluczają żadnej z wersji. Mogło to być zarówno potrójne morderstwo dokonane przez osobę trzecią, jak i tzw. rozszerzone samobójstwo, czyli dzieciobójstwo zakończone samobójstwem matki. W sprawie nikt nie został zatrzymany. W czasie tragedii ojciec i mąż był poza granicami kraju. O nieszczęściu został powiadomiony przez rodzinę.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.