
Fot. Paweł Galek
Posesje mieszkańców ul. Nadziei i okolic po każdym większym deszczu zalewa woda. Dzieje się tak przez nową kanalizację, którą dwa lata temu im „zafundowano”. Jest jednak nadzieja, że to się skończy. Znalazły się pieniądze na prace naprawcze.
Przebudowa nowej kanalizacji w tym rejonie Kolbuszowej polegała to na demontażu betonowych kręgów i ułożeniu w ich miejscu dwóch plastikowych rur (jedna z nich na sieć sanitarną, druga na deszczową). Średnica starej kanalizacji w ciągu ul. Nadziei wynosiła 80 cm, a w niektórych miejscach nawet metr, teraz jest to 20 cm (ściekowa) i 25 cm (burzowa). Ta druga, zdaniem mieszkańców, nie jest w stanie zmieścić wody z całego osiedla.– Płaciliśmy za podłączenia do kanalizacji i myśleliśmy że wszystko będzie zrobione dobrze. Jakim więc prawem mamy spać z pompą pod poduszką w strachu, że nas zaleje? – pytał pan Grzegorz Starzec. – Ta ulica jest tak wyprofilowana, że po większym deszczu woda wlewa mi się na posesję bezpośrednio z jezdni przez chodnik. Nie możemy przez to jak normalni ludzie pojechać na wakacje. Musimy cały czas pilnować naszego majątku – dodaje. Nasi rozmówcy mówili też, że projektant kanalizacji nie uwzględnił spadku, jaki występuje między ulicami Nadziei i Żeromskiego. Dlatego deszczówka zalewa posesje.
Na jednej z ostatnich sesji Rady Miejskiej przegłosowano 76 tys. zł na prace w zlewni ul. Nadziei. – To jest uzupełniający odcinek, który powinien poprawić sytuację w rejonie, gdzie przy gwałtownych ulewach dochodzi do podtopień – precyzował burmistrz Jan Zuba. – Takie rozwiązanie zostało ustalone na podstawie analizy hydrologicznej wykonanej przez eksperta. Tam są dwa odcinki, zaczynamy od pierwszego. Chcemy to zrobić w tym roku – zapewniał.
Paweł Galek



2 Responses to "Nadzieja dla ulicy Nadziei"