Naiwnych nie sieją, sami się rodzą

Anna-Moraniec1Od kilku lat nagłaśniamy przypadki naciągaczy żerujących na naiwności osób starszych i apelujemy do nich, by nie dawały się nabrać na oferty samogotujących garnków, urządzeń leczących wszystkie schorzenia świata czy innych gadżetów za wielokrotnie zawyżoną cenę.

W ich obronie stanął też prokurator generalny, który w rozesłanych prokuratorom apelacyjnym zaleceniach nakazał, by wnikliwiej niż dotychczas prowadzili czynności i udzielali pomocy prawnej osobom w ten sposób, by mogły powrócić do stanu rzeczy sprzed podjęcia złej decyzji. Na każdą skargę reagują też rzecznicy konsumentów, przypominając, że „każdy, kto zawiera z konsumentem umowę poza lokalem przedsiębiorstwa (w domu konsumenta, restauracji, domu kultury) powinien poinformować go na piśmie o prawie odstąpienia od umowy w terminie 10 dni bez podania przyczyny oraz wręczyć wzór oświadczenia o odstąpieniu, z oznaczeniem swojego imienia i nazwiska (nazwy) oraz adresem zamieszkania (siedziby); obowiązany jest także wręczyć konsumentowi pisemne potwierdzenie zawarcia umowy, stwierdzające jej datę i rodzaj oraz przedmiot świadczenia i cenę. Jeżeli tego nie zrobi, to konsument może odstąpić od umowy w terminie 10 dni od uzyskania informacji o prawie odstąpienia (informację można uzyskać z dowolnego źródła). Konsument nie może jednak z tego prawa skorzystać po upływie 3 miesięcy od wykonania. Doszło do tego, że mniej seniorów dawało się nabrać na zakup. Czy oszuści zniknęli z rynku? Nic podobnego. Zmienili tylko sposób podchodzenia seniorów. Nie proponują teraz zakupu „cud urządzenia” za okazyjne 5 tys. zł, ale wypożyczenie go „na trzy tygodnie darmowego testowania”. Oczywiście trzeba wypożyczenie pokwitować swoim podpisem. I poszło jak z płatka.

W końcu marca Weronika I. otrzymała informację, że w domu kultury odbędą się bezpłatne badania, które umożliwią diagnozę schorzeń. Na miejscu okazało się, że – poza badaniami – jest także możliwość zakupu bioharmonizera, urządzenia, które leczy na podczerwień. Przedstawiciele firmy „medycznej” zapewniali zebranych, że to prawdziwa okazja. Nowoczesny sprzęt kosztuje bowiem ok. 6 tysięcy zł, ale w trakcie spotkania można go kupić znacznie, bo aż o dwa tysiące, taniej. Poza tym, istnieje możliwość wzięcia urządzenia na próbę i testowania go przez trzy tygodnie, a jak nie spodoba się, to należy odesłać i z tego tytułu nie będzie żadnych konsekwencji. Oczywiście, wcześniej należy pokwitować urządzenie. I pani Weronika tak zrobiła. Nie czytała dokumentu, który podpisywała. Nie miała na to czasu, a poza tym, wychodząc na spotkanie, nie wzięła okularów. Jeszcze nie nacieszyła się testowanym aparatem, gdy otrzymała informację z banku, że właśnie zaciągnęła kredyt na 4 tysiące złotych. Kobieta doszła do wniosku, że urządzenie nie jest aż tyle warte. Postanowiła więc skorzystać z możliwości zwrotu bioharmonizera. Odesłała go na adres firmy, ale przesyłka wróciła. Jej telefon nie jest aktywny, włącza się automatyczna sekretarka. Próbowała też zerwać umowę kredytową, ale bez powodzenia. 10 dni minęło jak strzelił i coraz mniej ma szans na unieważnienie niechcianej umowy.

Anna Moraniec

One Response to "Naiwnych nie sieją, sami się rodzą"

Leave a Reply

Your email address will not be published.