W środę na stronie podkarpackiej policji pojawiła się informacja dotycząca artykułu jednej z ogólnopolskich gazet, która napisała, że Podkarpacie to wręcz oaza spokoju. Statystyki pokazują, że w naszym regionie jest mało kradzieży samochodów, zabójstw, rozbojów, gwałtów, włamań, kradzieży itd. I chwała za to, że tak u nas bezpiecznie.
Jest jednak mała rysa, a może i nawet duża. Przeciętny Kowalski przez całe życie nie ma styczności z zabójstwem, gwałtem, rozbojem, a i kradzież czy włamanie może spotka człowieka raz w życiu. Wspomniany wcześniej Kowalski częściej ma do czynienia z policjantami z patrolówki, oddziałów prewencji, drogówki, dzielnicowymi czy policjantami zajmującymi się wykroczeniami. A to chodzi o awanturę domową, a to o zakłócanie spokoju mieszkańców czy choćby jakąś kolizję. Mogę z własnego doświadczenia, a także doświadczenia moich znajomych czy Czytelników wymieniać bez liku różne interwencje, w których głównie rzeszowscy policjanci mieli pomóc, a nie pomogli. Policjanci z patrolówki, dzielnicowi czy ci zajmujący się wykroczeniami nie potrafią prawidłowo zinterpretować przepisów. Zgłoszenia kończą się spuszczeniem głowy i przepraszaniem za to, że żyją. Tak na marginesie, zauważyłem, że podczas interwencji większe… (chyba wszyscy dowiedzą się, czego w tym miejscu nie napisałem) mają policjantki od policjantów – i nie wiem, z czego to wynika, ale mniejsza z tym. Niemniej jednak po kilku takich spotkaniach z policjantami człowiekowi odechciewa się jakichkolwiek kontaktów z nimi. Nie dziwie się, że ludzie godzą się ze spuszczonymi głowami na patologię, piekło urządzane przez sąsiadów itd., skoro, jak powiedziało mi już kilka osób: „po co dzwonić na policję, i tak nic nie zrobią. Będą mnie wzywać na jakieś przesłuchania, w konsekwencji i tak do niczego to nie prowadzi”.
I właśnie z takimi problemami, moim zdaniem, powinien zmierzyć się w głównej mierze nowy komendant wojewódzki policji na Podkarpaciu. Dzwoniąc po policjanta, obywatel ma wiedzieć, że ten mu pomoże, a nie będzie traktowany przez funkcjonariuszy jak klient sklepu mięsnego na początku lat 80. (oczywiście nie wszyscy policjanci tak się zachowują). Do tego jednak potrzeba zmian, młodych oficerów, którzy obejmą stanowiska komendantów miejskich i powiatowych. Osobiście wierzę, że nowy szef podkarpackich policjantów dokona tych zmian. Przynajmniej wygląda na takiego, który może zmienić tę całą patologię w przeciwieństwie do poprzednika. A jak będzie, przekonamy się my, obywatele, już wkrótce.
Redaktor Grzegorz Anton



13 Responses to "Najbezpieczniejszy region, a jednak jest drobna rysa"