
Przedstawiony przez ekipę rządzącą, szumnie zapowiadany Polski Ład zrobił na Polakach – przyznać to trzeba – spore wrażenie. Chodzi głównie o sferę ekonomiczną i wrażenie to nie jest dobre. U niektórych – na przykład u przedsiębiorców – jest nawet takie, że nie wypada zacytować, co sobie o Polskim Ładzie myślą, bo trzeba by użyć słownictwa tzw. nieparlamentarnego, a takowego nie wypada wszak promować i dawać tym samym złego przykładu dzieciom i młodzieży.
A propos dzieci i młodzieży… Być może niektórym umknęło, że tej grupy społecznej dotkną nie tylko te doraźne , ale także te długofalowe skutki Polskiego Ładu i to nie tylko te ekonomiczne.
Niedawno minister edukacji i nauki, Przemysław Czarnek, szerzej opowiedział o tym, co się w związku z Polskim Ładem zmieni w polskich szkołach. Otóż sporo zmieni się np. w nauczaniu historii. Tych, którzy obawiają się, że władza zechce powiązać Mateusza Morawieckiego z takimi polskimi sukcesami, jak bitwa pod Grunwaldem czy Wiedniem, albo z Cudem nad Wisłą, pragniemy uspokoić. „Wstawiania” tam M. Morawieckiego – chyba, miejmy nadzieję – nie będzie. Polski Ład ma zmienić sporo historycznie, ale w nauczaniu historii najnowszej, tej z XX wieku. Podczas „Rozmowy Dnia” w Radiu Wrocław minister Czarnek opowiedział o szczegółach tej operacji. Otóż zdaniem ministra Czarnka, „mamy jakieś kompleksy na tle polskości”. Dlatego teraz historii będzie się nauczać dwutorowo: historia Polski i powszechna. I będzie jej więcej w szkołach średnich. Jak ma wyglądać nauka historii Polski w oderwaniu od historii świata, a szczególnie już Europy, pan minister Czarnek nie wyjaśnił.
Zdradził za to, że młodzież będzie się uczyć więcej o: – Wejściu Polski do Unii Europejskiej, traktacie lizbońskim, funkcjonowaniu Polski w ramach UE, ewolucji UE z tworu praworządnego na twór niepraworządny. Bo dzisiaj jest tworem niepraworządnym. Nie przestrzega własnych ram prawnych – stwierdził min. Czarnek. – Nie ma prawa UE do wtrącania się w organizację wymiaru sprawiedliwości. Tu mówimy o tworze niepraworządnym – zawyrokował.
Pan minister Czarnek ma zamiar tu wykonać partyjne zadanie polegające na tym, by młodym Polakom obrzydzić UE. To niełatwa praca, bo młodzi ludzie są u nas – na ogół – proeuropejscy. Mają jednak w stosunku do pokolenia 40-latków i starszych pewien słaby punkt: nie znają Polski przed wejściem jej do NATO i UE. Istnieje spore ryzyko, że w „czarnkowych” szkołach Polskiego Ładu będzie się ich nauczać po prostu nie historii, ale polityki historycznej, żonglując i manipulując faktami z przeszłości, jak się zachce Kaczyńskiemu i jego ekipie.
Może być więc tak, że w ramach Polskiego Ładu do głów młodych Polaków wtłaczać się będzie po prostu nieprawdę! Może np. historię powstania „Solidarności” bez Lecha Wałęsy, za to z braćmi Kaczyńskimi w rolach głównych, albo o NATO bez wspominania o prof. Bronisławie Geremku, ewentualnie o holokauście, ale bez wspominania o polskich szmalcownikach?
P. Czarnek wprawdzie zapewnił, że Lech Wałęsa w podręcznikach najnowszej historii Polski będzie, ale nie zdradził, w jakim kontekście pojawi się tam były prezydent RP. A młodzi ludzie – przypomnijmy – tamtych czasów i realiów po prostu nie znają! Tak, jak narodzone w czasie II wojny światowej, czy po niej pokolenie nie znało II RP. To pokolenie uczono w szkołach właśnie polityki historycznej. Uczono „historii” bez zbrodni w Katyniu, bez 17 września, bez wiedzy o łagrach sowieckich, za to z „wielką miłością” pomiędzy ZSSR a PRL-em. Nauczyciele – jeśli chcieli uczyć – musieli się temu podporządkować. Musieli uważać (!), żeby podczas lekcji nie powiedzieć przypadkiem kilku słów za dużo, bo mogli przez to stracić pracę, a także wolność. Niestety, wygląda na to, że Polski Ład PiS-u szykuje nam powtórkę z tych czasów, a – nomen omen – historia zatacza koło.
Powstanie „Solidarności” pod wodzą Lecha Wałęsy, wejście Polski do NATO, a następnie do UE to były najlepsze wydarzenia najnowszej historii Polski. Najlepsze, co mogło nam się przydarzyć. To wiedzą ci, którym w PRL-u przyszło żyć. Młodzi ludzie mogą się o tym tylko dowiedzieć. A dowiedzieć mogą się z rzetelnych lekcji historii, a nie z podręczników i lekcji przygotowanych zgodnie z wyobrażeniami min. Czarnka i prezesa Kaczyńskiego. Bo to nie jest żadna historia, tylko tzw. chocholi taniec! Na razie młodzież korzysta z tego, że te najlepsze dla nas wydarzenia historyczne zaistniały, ale wygląda na to, że najgorsze, co im się – niestety być może na razie – przydarzyło, to Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki. Miejmy jednak nadzieję, że jak minęły czasy PRL-u, tak i miną te PiS-owskiego Ładu. I znów będzie normalnie …
Redaktor Monika Kamińska



2 Responses to "Najgorsze, co się młodzieży przydarzyło, to minister Czarnek"