
RZESZÓW. Zmiany w szkolnictwie wywołały niemałe zamieszanie w szkołach. Nauczyciele oraz uczniowie właśnie ponoszą ich konsekwencje.
Wprowadzona w życie reforma edukacyjna okazała się trudniejsza niż przypuszczano. Przywrócono ośmioklasowe podstawówki, a w konsekwencji do szkół trafiło więcej dzieci. Rodzice alarmują, że w wielu placówkach najmłodsze muszą się uczyć po południu.
Zwiększyła się liczba uczniów w szkołach. Doszli uczniowie klas pierwszych, a uczniowie szóstych uczą się obecnie w klasie siódmej. Za rok dojdą kolejne oddziały. Rodzice skarżą się, że z tego powodu najmłodsze dzieci przychodzą na drugą zmianę. – Jednego dnia zaczynają o 8, a kolejnego np. o 11.40 lub 12.55 i zostają do 15.40 czy nawet 16.25, by nazajutrz uczyć się już od rana – informują.
Przepełnienie to nie wszystko
Dyrektor Wydziału Edukacji tłumaczy, dlaczego tak jest. – Do dyspozycji dzieci z klas 1-3 są określone sale. Jeżeli jest tych klas np. po 4, to podział godzin musi być układany rotacyjnie – mówi Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji w Rzeszowie.
Zwraca jednocześnie uwagę, że wydano polecenie, by szkoły przyjmowały dzieci z danego obwodu. Tymczasem niektórzy rodzice wybierają placówki poza nim i wożą podopiecznych do zupełnie innej części miasta. Utrudnia to planowanie pracy uczniów.
Po południu uczą łatwiejszych przedmiotów
Nie jest to komfortowa sytuacja ani dla dziecka, ani dla rodzica. – Syn zaczyna lekcje w południe, kiedy jestem w pracy i nie mam możliwości, żeby go zaprowadzić do szkoły – żali się jeden z rodziców. – Wprawdzie mogę go przywiedź rano do świetlicy, ale po kilku godzinach będzie już zmęczony i podejrzewam, że trudno będzie mu się skupić – dodaje.
Starano się rozwiązać ten problem tak, by trudniejsze czy wymagające większego skupienia zajęcia odbywały się rano. – Higiena układania planu jest taka, że jeśli dziecko ma na później, to zajęcia powinny być łatwiejsze. Mądrość i doświadczenie dyrekcji polega na tym, żeby te lekcje nie wymagały dodatkowego obciążenia – zauważa dyrektor.
Zarówno przed lekcjami, jak i po nich uczniowie mogą spędzić czas w świetlicy. Tam, pod okiem pedagogów odrabiają pracę domową, pobawią się lub po prostu odpoczywają.
Konieczne będą rozbudowy szkół
Dyrektorzy muszą być przygotowani, że za rok w budynkach pojawią się kolejni uczniowie. W szkołach, gdzie problem przepełnienia jest największy planuje się więc remonty i rozbudowę. Już dziś Urząd Miasta zapewnia o rozbudowie SP na os. Bzianka, SP nr 24 przy ul. Czajkowskiego oraz SP nr 6 przy ul. Rubinowej. Jeśli zajdzie taka potrzeba, trzeba będzie przebudować kolejne. Ważne, by prace nie utrudniały prowadzenie zajęć szkolnych.
Zdaniem dyrektora Wydziału Edukacji w ubiegłych latach również zdarzały się sytuacje, że dzieci miały lekcje popołudniami. – To nie jest efekt samej reformy, choć w pewien sposób się do niego przyczyniła – ocenia dyr. Bury.
Wioletta Kruk



9 Responses to "Najmłodsi uczą się popołudniami"