
Choć wydaje się to nieprawdopodobne dla przewodniczącego przemyskiej Rady Miejskiej ważniejsze, niż zachowanie radnych podczas obrad są za przeproszeniem… gacie radnego, Tomasza Schabowskiego. Radny KO przyszedł nieco spóźniony na ostatnią sesję nadzwyczajną, bo jak tłumaczył, był w pracy. Z powodu niej nie zdążył się przebrać i zjawił się na sesji w sięgających do kolan spodniach oraz t-shircie. Wywołało to wręcz oburzenie przewodniczącego rady, Macieja Kamińskiego (PiS), który uznał za stosowne skomentować zarówno spóźnienie radnego, jak i jego strój.
Choć Maciej Kamiński zostawszy nowym przewodniczącym Rady Miejskiej zapowiedział, że w lipcu sesji nie będzie, to zwołał w tym miesiącu dwie sesje nadzwyczajne. Można się było spodziewać, że niektórych radnych nie będzie. Wiadomo, sezon urlopowy. Na początku zeszłotygodniowej sesji na sali obrad brakowało jednego radnego z Regii Civitas, jednego z SLD oraz dwójki radnych z KO, w tym Tomasza Schabowskiego. Ten jednak pojawił się z pewnym opóźnieniem i nic dziwnego, że jego widok nie ucieszył przewodniczącego Kamińskiego. A to dlatego, że w tym momencie nieformalna koalicja złożona z radnych PiS, RC i SLD oraz radnej niezrzeszonej nie miała już większości. Gdy Schabowski ośmielił się odezwać, przewodniczący Kamiński „skarcił” go, że się spóźnił oraz, że jest niestosownie ubrany. – Pracuję fizycznie i poza Przemyślem aktualnie – wyjaśniał później Super Nowościom radny Schabowski. – Chciałem zdążyć przynajmniej na część sesji nadzwyczajnej i nie zdążyłem pojechać do domu, by się przebrać – tłumaczył. – Nie miałem zamiaru nikogo urazić moim strojem, który owszem był „na luzie”, ale nie przekraczał granic przyzwoitości czy obyczajowości – podkreślał.
Żenujące sceny
Sesja, na której nawiasem mówiąc, działy się żenujące sceny i dominowały słowne przepychanki, nad czym przewodniczący Kamiński nie tylko nie panował, ale wręcz je podsycał, skończyła się. Jednak najwyraźniej „ból” przewodniczącego z powodu stylizacji Schabowskiego nie ustał. Wśród różnych „żalów”, które przelał na swój facebookowy profil znalazła się i wzmianka o tym właśnie opatrzona fotografią radnego KO. Zareagował na to klubowy kolega Schabowskiego, Paweł Zastrowski pisząc: – Jesteś hipokrytą Maciek – zwrócił się do przewodniczącego Kamińskiego. – Tomek nie objął ciepłej posadki dyrektora instytucji podległej marszałkowi województwa, tylko dlatego, że jest partyjnym kacykiem, którym steruje się jak marionetką – tu radny KO uczynił wyraźną „wycieczkę” do kariery zawodowej samego przewodniczącego, który niedawno został mianowany dyrektorem przemyskiego WORD, nie mając żadnego doświadczenia na podobnym stanowisku. – Chłopak ciężko pracuje zarabiając na chleb własnymi rękami, często do późnych godzin wieczornych i chcąc być obecny na sesji nie zdążył się przebrać – zauważył Zastrowski dodając, że bardziej niż spodnie Schabowskiego, czy garnitur w mikołaje innego radnego, rażą go braki w wykształceniu obecnego prezydium Rady. Gwoli wyjaśnienia: końcem zeszłego roku, w okresie bożonarodzeniowym radny RC, Bartłomiej Barczak przyszedł na sesję RM w garniturze, którego deseń stanowił wizerunek św. Mikołaja. Nikt z ówczesnego prezydium rady w skład którego wchodził wówczas jako wiceprzewodniczący Maciej Kamiński, nie skrytykował za to radnego i poniekąd, słusznie. To był zabawny świąteczny akcent i nikt się w nim nie doszukiwał obrazy, urazy i braku szacunku.
Brak wzmianki o ubraniu
Ani w statucie Przemyśla, ani w żadnym regulaminie nie ma wzmianki o tym, jak ma być ubrany radny na sesji. Podobnie jak w Sejmie posłowie, radni mogą być ubrani po prostu dowolnie. Kto miał okazję obserwować przemyskich radnych poprzednich kadencji, ten doskonale wie, że na obrady chadzali ubrani różnie, acz nie zdarzył się chyba przypadek, by strój radnego czy radnej naruszał granice obyczajowości przyjęte w naszej kulturze.- To jest doprawdy niepojęte, żeby z przeroszeniem gacie radnego Schabowskiego, tak zaprzątały myśli i uczucia przewodniczącego Kamińskiego – zauważył nasz Czytelnik. – Tyle ważnych spraw w mieście, a tu taki „problem” – ironizował. – Proponuję, żeby każdy swoich gaci pilnował i wtedy będzie znacznie lepiej – zaapelował. I rzeczywiście, tak chyba byłoby najrozsądniej…
Monika Kamińska



4 Responses to "Najważniejszym problemem są… gacie radnego"