Największy ruch na szlakach jest rano

Fot: Paweł Bialic
Fot: Paweł Bialic

BIESZCZADY.  W górach tłoczno.

Tysiące turystów w ciągu kilku ostatnich dni odwiedziły Bieszczady. Mimo rekordowych upałów, w górach na szczęście jest bezpiecznie.

Piękna, słoneczna pogoda w miniony weekend zachęciła wielu turystów do górskich wycieczek. – Ludzi jest mnóstwo, na szczęście w góry wychodzą z głową. Największy ruch na szlakach obserwujemy rano, kiedy jest nieco chłodniej, bądź popołudniami i wieczorem. W największy upał turyści chowają się w schroniskach lub jadą nad wodę. Sporo ludzi wychodzi w góry o świcie, aby zobaczyć wschód słońca – relacjonuje Waldemar Olszewski, ratownik Bieszczadzkiej Grupy GOPR.

Mimo dużego ruchu, goprowcy pracy na szczęście mają niewiele. – Turyści coraz bardziej świadomie chodzą po górach. Wiedzą, że wyjście w taki upał na połoninę, gdzie nie ma gdzie się schować w cieniu, może być niebezpieczne. Unikają więc nasłonecznionych miejsc, są ostrożni – dodaje ratownik.

W niedzielę termometry w Sanoku pokazywały 40 stopni Celsjusza. W Bieszczadach jest podobnie. – Wyjście w taką pogodę to samobójstwo, jednak zdarzają się osoby, które mimo upału próbują wyjść np. na Tarnicę. Jeśli już zdecydujemy się na taki spacer, trzeba pamiętać o nakryciu głowy, lekkim, przewiewnym ubraniu, kremie z filtrem i dużej ilości wody, najlepiej zwykłej niegazowanej, odradzam popularne izotoniki, bo można się po nich pochorować. Taki napój możemy przygotować w domu. Do wody wystarczy dodać odrobinę miodu i soku z cytryny. Najważniejsza jednak jest rozwaga i zdrowy rozsądek – podsumowuje nasz rozmówca.

ms

Leave a Reply

Your email address will not be published.