APKLAN RESOVIA – BŁĘKITNI STARGARD. Rzeszowianie zwycięstwo zadedykowali koledze z drużyny, który zmaga się z chorobą nowotworową.
Resoviakom kamień spadł z serca, bo na premierowe zwycięstwo w II lidze czekali 8 kolejek. W sobotę na Stadionie Miejskim trwał jednak festiwal nieskuteczności. Gospodarze oddali aż 26 strzałów, a najlepszymi zawodnikami okazali się bramkarze.
APKLAN RESOVIA 1
BŁĘKITNI Stargard 0
(1-0)
1-0 Zalepa (38.)
RESOVIA: Banek – M. Kantor, Domoń, Zalepa, Mikulec, Antonik (87. Feret), Frankiewicz, Kaliniec, Pyrdek (81. Ogrodnik), Adamski (63. Straszkewycz) – Buczek (75. Kwiek)
BŁĘKITNI: Rzepecki – Patrzykąt, Ostrowski, Baranowski (22. Ogrodowski), Rogala, Starzycki (80. Napora), Shimmura (72. Cywiński), Karmański (61. Kurbiel), A. Kwiatkowski – M. Kwiatkowski, Brzeziański.
Sędziował Mateusz Bielawski (Bytom). Żółte kartki: Antonik, Frankiewicz – Ostrowski, Ogrodowski. Czerwona kartka: Ostrowski (64. – druga żółta). Widzów 700.
Po meczu, w którym Resovia powinna zetrzeć rywala w pył, tymczasem do ostatnich sekund drżała o wynik, w komentarzach radość mieszała się z podrażnioną ambicją i zdumieniem. – Szkoda, że nie przypieczętowaliśmy tego zwycięstwa wcześniej, bo sytuacji mieliśmy tyle, co w poprzednich siedmiu spotkaniach. Najważniejsze są jednak 3 punkty i to, że oczyściliśmy głowy – mówił Konrad Domoń, kapitan rzeszowskiej drużyny.
Środkowy obrońca Sebastian Zalepa, który przy odrobinie szczęścia mógł skompletować hat-trick (!), nie mógł się nadziwić, że razem z kolegami nie wykorzystali faktu, iż przez pół godziny grali w przewadze. – Na boisku zrobiło się sporo przestrzeni, sytuacje się mnożyły, lecz piłka nie chciała wpaść do bramki. Czasem tak jest. Inna sprawa, że Mariusz Rzepecki wyczyniał cuda. Koledzy powinni postawić mu „kratę” piwa, uchronił ich przecież od klęski.
– Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień. Wszyscy pudłowaliśmy, ale możemy się cieszyć – to już pomocnik Dariusz Frankiewicz.
„Pasiaki” oddały 26 strzałów, w tym 9 w „lustro bramki”, jak mawiają Włosi. Radosław Adamski, Kamil Antonik, Wadym Straszkewycz, Sebastian Zalepa, Bartłomiej Buczek, Dawid Kwiek, Szymon Feret i wracający po kontuzji, dawno niewidziany na boisku, Michał Ogrodnik – oto lista tych, którzy zaliczyli choćby po jednym pudle. Niespotykana niefrasobliwość mogła się na miejscowych zemścić, lecz na posterunku był Bartłomiej Banek. 20-letni bramkarz zaprezentował dużą dojrzałość i refleks. Jeszcze w 90 minucie odbił strzał Wiktora Patrzykąta, z dobitką pospieszył Przemysław Brzeziański, lecz z 3 metrów huknął, jakby chciał wystraszyć wszystkie gołębie.
– Wygrał zespół bardziej zdeterminowany. Najgroźniejszy przy stałych fragmentach – ocenił Adam Topolski, trener Błękitnych. Miał rację. To bowiem po rzucie wolnym Mateusza Kantora Zalepa uderzył piłkę głową, a ta – ocierając się po drodze o rywala – wpadła do siatki.
Opiekun Resovii Szymon Grabowski wreszcie mógł się uśmiechnąć. – Długo czekałem na tę chwilę. Nikomu nie życzę tak złej passy, bardzo trudno się wtedy pracuje. Nie był to nasz najlepszy ani najgorszy mecz. Chcę podziękować ludziom, którzy się od nas nie odwrócili: prezesom, działaczom, osobom związanym z klubem, a przede wszystkim kibicom.
„Bary, jesteśmy z Tobą”
W koszulkach z takim napisem piłkarze Resovii wyszli na boisko. „Bary” to Damian Barszczak, 25-letni obrońca rzeszowian, który walczy z chłoniakiem skóry. Damian leczony jest radiologicznie w Centrum Onkologii w Gliwicach. – Jesteśmy przekonani, że wróci do nas silniejszy – podkreślał Szymon Grabowski. – Jemu dedykujemy to zwycięstwo i każde kolejne.
W zbiórkę pieniędzy dla Damiana zaangażowało się wiele klubów. Zrobiła to także Stal Rzeszów. „Rywalizujemy na wielu płaszczyznach, ale ostatecznie wszyscy jesteśmy piłkarską społecznością” – napisali biało-niebiescy w specjalnym oświadczeniu. Pomóc może każdy, dokonując wpłat na niniejsze konto: Fundacja PRO Resovia, ul. Wyspiańskiego 22. 35-111 Rzeszów. 51 1750 0012 0000 0000 3508 8838 (Bank Raiffeisen Polbank). Z dopiskiem „Dla Barego”.
tsz
[print_gllr id=243609]



One Response to "Nareszcie!"