
Dzień 1 marca 2022 roku wiele osób zapamięta, mam nadzieję na długo i bardzo pozytywnie. Na pewno nie tak, jak 4 marca 2020 roku, kiedy potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce, a kilka dni potem ogłoszono stan epidemii i zamknięto nas w domach. Nie tylko zresztą nas zamknięto nie pozwalając nawet pojechać do lasu, co później okazało się najgłupszym zarządzeniem wydanym przez decydentów, ale zastraszono nas niemal do szaleństwa. Koronawirus, SARS-CoV-2, COVID-19 był odmieniany przez liczby i przypadki od rana do wieczora. O ile wcześniej mało kto znał ministra zdrowia z imienia i nazwiska, tak od dwóch lat panów Łukasza Szumowskiego i Adama Niedzielskiego zna niemal każdy (mimo że panowie w międzyczasie się zmienili). Dzień w dzień stawali bowiem w świetle kamer, by przekazać nam liczbę nowych zakażeń i liczbę śmierci. Czasem wydawało się wręcz, że nie ma innych chorób, nie zabija rak, zawały ani udary, nie mówiąc o innych przyczynach, a umieramy tylko na COVID. Dopiero w rocznych podsumowaniach okazało się, że zgonów było dużo, dużo więcej, ba jak w mało czym, to w nadmiarowych zgonach trzymaliśmy się w ścisłej czołówce nie tylko europejskiej, często ocierając się nawet o podium. A przestraszeni ludzie albo rezygnowali z leczenia innych schorzeń, bo a nuż się zarażą COVID-em w szpitalu czy przychodni, albo zastawali zamknięte drzwi lecznic, bo i sami lekarze, przynajmniej w pierwszej fazie pandemii, woleli ograniczyć się do diagnozowania i leczenia przez telefon, bo to bezpieczniej dla obu stron. I w tym chocholim tańcu trwaliśmy prawie dwa lata. Co stanie się 1 marca? Odzyskamy normalność, za którą wszyscy, bez wyjątku, tęsknimy. Tego dnia przestaną obowiązywać prawie wszystkie ograniczenia wprowadzone w związku z pandemią. Zniesione zostaną m.in. wszystkie limity osób – w tym te wprowadzone w sklepach, galeriach handlowych, hotelach, restauracjach, miejscach kultury, transporcie, a także podczas spotkań i imprez. Ponownie zostaną otwarte dyskoteki, kluby i inne miejsca udostępnione do tańczenia. Młodzi będą mogli ślubować miłość i wierność aż po grób i cieszyć się nielimitowanym towarzystwem bliskich im osób na przyjęciach weselnych bez natarczywego wypytywania wujków czy cioć, czy aby na pewno są zaszczepione, bo kiedy będzie za dużo gości, będą musieli zapłacić mandat za naruszenie rygorów sanitarnych. Nareszcie można też będzie wejść do urzędu i załatwić sprawę bez wielogodzinnego wiszenia na telefonie. Mam również nadzieję, że wreszcie będzie można normalnie, czyli jak przed pandemią, odwiedzić swoich bliskich w szpitalu. Ciekawe tylko, czy urzędnicy, tudzież personel szpitali szybko to zaakceptuje. Wszak brak pętających się po korytarzach petentów był jednak wygodny bez dwóch zdań. Podobnie jak brak w salach chorych rodzin pacjentów ciągle patrzących na ręce, kontrolujących wszystko i wszystkich, marudzących i roszczeniowych. Można-li tylko w to już uwierzyć? Miejmy nadzieję, że tak. Minister zdrowia zapowiedział wszak właśnie, że rządzący będą dążyć do traktowania COVID-19 tak jak grypy sezonowej. Obiecał też, że obecnym priorytetem rządu jest „odmrażanie” służby zdrowia. To dobry trend. Wszak idzie wiosna!
Redaktor Anna Moraniec



One Response to "Nareszcie wracamy do normalności!"