
RZESZÓW. Nasz Czytelnik poszedł na policję, żeby zgłosić problem handlu narkotykami w bloku przy ul. Hetmańskiej, a tam, jak twierdzi, odesłano go z kwitkiem.
– Na policji zgłosiłem, że w mieszkaniu nade mną jest „dziupla narkotykowa”. Chciałem powiedzieć, kto handluje, kiedy, ale policji w ogóle to nie zainteresowało. Usłyszałem, że nie mają czasu, że ich to nie obchodzi. Jak nie policję, to kogo ma to zainteresować? – mówi zbulwersowany mieszkaniec jednego z bloków przy ul. Hetmańskiej (nazwisko do wiadomości redakcji). Policja wszystkiemu zaprzecza.
Zdaniem naszego Czytelnika, codziennie w godzinach od 24 do 3 w nocy w jednym z mieszkań przy ul. Hetmańskiej narkotykami handluje dwudziestokilkuletni chłopak. – Już trzy lata siedział za to. Niedawno wyszedł i znowu się zaczęło – opowiada. – Policja wielokrotnie interweniowała u niego, wyważała drzwi, zatrzymywała ludzi. Przez chwilę był spokój, a teraz ten cyrk znów się zaczął – dodaje zdenerwowany.
Według niego, z “usług” korzystają nie tylko okoliczni mieszkańcy z osiedla. – Przyjeżdża pół Rzeszowa, nawet z Baranówki – twierdzi. Jak działają? – Cichutko wchodzą do niego, a potem szybko zbiegają na dół i odjeżdżają swoimi samochodami. To stare budownictwo i naprawdę wszystko słychać – mówi nasz informator.
Ludzie się boją
Blok przy ul. Hetmańskiej zamieszkują głównie ludzie starsi, w wieku ok. 60-70 lat. – Boją się wychodzić z domu, bo nie daj Boże, któryś się zaćpa i zrobi coś komuś. Dlatego całymi dniami siedzą pozamykani w swoich mieszkaniach – wyjaśnia.
Dlatego rzeszowianin postanowił w końcu wziąć sprawy w swoje ręce i zgłosić sprawę na policję. W tym celu miesiąc temu udał się do Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie przy ul. Jagiellońskiej. – Chciałem tam porozmawiać z dzielnicowym, który już kiedyś zajmował się tą sprawą, ale że go nie było, to poprosiłem o rozmowę z kimś z Wydziału Kryminalnego. Usłyszałem, że nikt nie ma czasu się tym zajmować i że nikogo to nie obchodzi. No, ręce opadają! Nikt nie przyjął ode mnie zgłoszenia i nawet nie poświęcił mi kilku minut! Skoro nie do policji, to do kogo należy zgłaszać takie rzeczy? – pyta poirytowany.
Policja sprawą się zajmuje
O wyjaśnienie sprawy poprosiliśmy rzecznika KMP, Adama Szeląga. – Nie jest rzeczą możliwą, żeby policjanci nie przyjęli zgłoszenia. Być może doszło do nieporozumienia. Może zaproponowali, aby zgłosił zawiadomienie o przestępstwie, a on się nie zgodził, bo to wiąże się z konsekwencjami prawnymi – wyjaśnia. – Sprawa szeroko rozumianego handlu środkami odurzającymi przez wskazywanego mężczyznę jest znana policjantom i różne jednostki się nią zajmują – dodaje Szeląg.
Jak podkreśla rzecznik, jeśli poczujemy się w niewłaściwy sposób potraktowani przez funkcjonariuszy, zawsze możemy zgłosić skargę bądź zażalenie.
Agnieszka Wróblewska



7 Responses to "Narkotykowa „dziupla” na ul. Hetmańskiej?"