
STALOWA WOLA. Szlęzak jest narodowcem, ale pieniędzy na wyjazd nie da. Koledzy z jego ugrupowania zapowiadają, że na magistrat będą teraz patrzeć „przez inny pryzmat”.
Sympatycy Ruchu Narodowego ze Stalowej Woli w sile kilku wypełnionych autobusów wyjadą 11 listopada do Warszawy na Marsz Niepodległości. Nic nowego, bo co roku w stolicy manifestuje duża delegacja znad Sanu. Niespodzianką jednak jest to, że wybierający się na stołeczny Marsz sami muszą zapłacić za wynajęte autobusy. Prezydent odmówił im dofinansowania.
Prezydent Andrzej Szlęzak nie kryje się z narodowymi poglądami. Ba, jest w grupie założycieli Ruchu Narodowego. Naturalnym było więc to, że mieszkańcy miasta wyjeżdżający na największy w roku wiec narodowców, mogli liczyć na wsparcie z prezydenckiej kasy. Tym razem się przeliczyli.
Narodowcy unieśli się honorem
– Z prośbą o wsparcie zwróciła się do mnie organizacja polityczna jaką jest Ruch Narodowy, a nie zamierzam finansować polityki, jaka by ona nie była – mówi prezydent Szlęzak. Ci sami ludzie wystąpili o dofinansowanie do tego samego prezydenta w ubiegłym roku i włodarz miasta wtedy dopłacił do autobusów. Teraz wyjaśnia, że przed rokiem podanie napisała „grupa mieszkańców” i jako takiej pomógł finansowo. Partia polityczna na prezydenckie pieniądze nie może liczyć.
Narodowcy odmowę przyjęli z pokorą. Honor nie pozwala im pisać drugiego podania do prezydenta. – Decyzja prezydenta nas dziwi, gdyż jeszcze rok temu Andrzej Szlęzak brylował w mediach broniąc uczestników Marszu Niepodległości – wypominają koledze z prawicy członkowie stalowowolskiego RN. Mimo braku dofinansowania, lista chętnych na wyjazd jest już dłuższa od ubiegłorocznej, a do Marszu został okrągły miesiąc. Przed rokiem stalowowolanie wyjeżdżający do Warszawy zostali niemiło potraktowani przez policję. Szlęzak wtedy ostro zareagował, przez co zyskał sporą popularność. Ci, którzy na Marsz wybierają się w tym roku liczą, że policja nie wyciągnie złych wniosków z odmowy finansowego wsparcia ze strony prezydenta. Ostatecznie, pieniądze to nie wszystko.
Jerzy Mielniczuk



2 Responses to "Narodowcy do Warszawy pojadą za swoje"