„Narodowy” znowu żużlowy!

Już w niedzielę na PGE Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zmierzy się z Resztą Świata. Żużlowy weekend w stolicy Polski rozpocznie się jednak już w piątek. W tym dniu zaplanowano bowiem trening przed sobotnim turniejem Grand Prix. Fot. Polski Związek Motorowy
Już w niedzielę na PGE Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zmierzy się z Resztą Świata. Żużlowy weekend w stolicy Polski rozpocznie się jednak już w piątek. W tym dniu zaplanowano bowiem trening przed sobotnim turniejem Grand Prix. Fot. Polski Związek Motorowy

ŻUŻEL. Nawet 100 tys. widzów może zobaczyć na żywo weekendowe zawody w Warszawie

Po ubiegłorocznym blamażu i zakończeniu, w związku z awarią maszyny startowej i rozsypującym się torem, zawodów po 12 biegach, już w sobotę (godz. 19) najlepsi żużlowcy świata ponownie będą się ścigać w Warszawie. Dzień później (godz. 14) na PGE Stadionie Narodowym odbędzie się również mecz Polska – Reszta Świata. Jak zapewniają organizatorzy, tym razem ma wszystko działać, jak w szwajcarskim zegarku! Pierwszy raz w historii, na PGE Narodowym w Warszawie odbędą się dwa turnieje żużlowe w ciągu dwóch dni – jeden po drugim. Pokażemy, że można zorganizować bardzo dobre zawody – zapewnia Andrzej Witkowski, prezes Polskiego Związku Motorowego. Organizatorzy, w tym budowniczy toru, wyciągnęli konkretne wnioski z poprzedniego roku i tym razem dmuchali na zimne. – Wiemy już co nie „zagrało” w I edycji Grand Prix. Zrobimy wszystko, żeby zrekompensować kibicom ubiegłoroczne zawody, bo kibice są dla nas najważniejsi. Wierzymy, że tym razem przeżyjemy prawdziwe żużlowe święto na tym pięknym obiekcie, a tysiące kibiców będzie mogło dopingować młodych zdolnych polskich zawodników – dodaje Witkowski.

Nie ma się do czego przyczepić

Wnioski powinien wyciągnąć przede wszystkim odpowiedzialny za budowę toru Ole Olsen, przez którego klapą zakończył się ubiegłoroczny turniej Grand Prix. – Wszyscy zrobią, co w ich mocy, by to wydarzenie skończyło się tak wielkim sukcesem, na jaki zasługuje – przekonuje Torben Olsen, dyrektor zarządzający BSI Speedway. Tym razem prace na PGE Stadionie Narodowym ruszyły zdecydowanie wcześniej, niż w roku poprzednim. Praktycznie zaraz po zakończeniu finałowego meczu Pucharu Polski w piłce nożnej, który odbywał się 2 maja, obiekt został przekazany w ręce BSI. Dzięki temu, już w miniony poniedziałek, mógł na nim odbyć się turniej juniorów, którzy testowali nawierzchnię. – W zasadzie to nie ma się do czego przyczepić. Ole Olsen tym razem stanął na wysokości zadania. Już w tej chwili można na tym torze rozegrać zawody – przekonuje Zenon Plech, były znakomity żużlowiec, obecnie ekspert żużlowy. – Nie ma obaw, że tor może nie wytrzymać ścigania dzień po dniu. Ten obiekt na pierwszy rzut oka nie przypomina czasowej nawierzchni, ale stałą. Już nie mogę doczekać się ścigania. Zapowiadają się wielkie zawody – dodaje Plech. Organizatorzy sprzedali już blisko 50 tys. biletów na sobotnią Grand Prix. Do nabycia pozostało już tylko niespełna 5 tys. wejściówek. Wszystko wskazuje zatem na to, że zarówno sobotni turniej, jak i niedzielny mecz obejrzy komplet widzów.

Gwiazdy na torze i na trybunach

Dziś tor w Warszawie przejdzie odbiór techniczny. Organizatorzy zadbali o najmniejsze szczegóły. Do ich dyspozycji będzie cała zapasowa maszyn startowa, wszystkie części, a nawet rezerwowy kabel, zasilający urządzenie. W piątek na „Narodowym” planowany jest oficjalny trening, dzień później Grand Prix, w której zaprezentują się czterej biało-czerwoni: Piotr Pawlicki, Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski i startujący z dziką kartą Patryk Dudek. Na zakończenie żużlowego weekendu, w niedzielę reprezentacja Polski pod wodzą Marka Cieślaka zmierzy się z Resztą Świata. – Myślę, że w tym roku tor będzie się nadawał do prawdziwej jazdy. Są wielkie szanse na to, Stadion Narodowy w Warszawie był wizytówką polskiego speedwaya – żywi nadzieję opiekun polskiej kadry. Obecność na trybunach podczas zawodów w Warszawie zapowiedziały gwiazdy polskiego sportu m.in. Agnieszka Radwańska, Adam Małysz, Piotra Małachowskiego, Paweł Fajdek i  Anita Włodarczyk.

Leave a Reply

Your email address will not be published.