Nasi „dają ognia” pod Łysicą

Moździerz "Rak" jest najmłodszym ze stalowowolskich "skorupiaków". Dopiero czeka na zamówienia, a w Kielcach miał swoją krajową premierę. Wcześniej był pokazany na podobnych targach w Paryżu. Fot. Jerzy Mielniczuk

PODKARPACIE. Nasz region nie tylko Bieszczadami słynie. Kto się o tym chce przekonać, powinien zobaczyć konfrontację naszej „zbrojeniówki” z resztą świata.

Dłużej niż oficjalne przemówienie, trwała wizyta prezydenta Bronisława Komorowskiego na stoisku Huty Stalowa Wola. PZL Mielec swoim Black Hawkiem zatyka dech, zaraz po wejściu na teren targów. WSK Rzeszów i nowodębski „Dezamet” zostali wyróżnieni dyplomami „za wierność”. Nasza podkarpacka zbrojeniówka dzieli i rządzi na XX Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach. Jeszcze targi się nie skończyły, ale na pewno wrócimy z nich z tarczą.

Kielecki MSPO uważany jest za drugą w Europie imprezę targową branży zbrojeniowej. W tym roku obchodzi jubileusz i choćby z tego powodu więcej na nim wystawców, o zwiedzających nie mówiąc. Pierwszych jest ponad 400.

Czekamy na „Defendera”
Ludzie przyjeżdżają z całej Polski, żeby zobaczyć choćby kilkadziesiąt wozów opancerzonych wyprodukowanych w Hucie Stalowa Wola. Zostały pokazane po raz pierwszy w takim rozmiarze ilościowym. Na razie stoją pod dachem i budzą apetyty umundurowanych oraz tajnych wysłanników armii całego świata. „Krab” ma największą średnicę lufy i strzela na odległość bliską 50 km. „Rak” ma lufę krótszą i węższą, ale to on uważany jest za targowy hit. To samojezdny moździerz, który ma zrewolucjonizować pole walki. Jest jeszcze nowoczesna „katiusza”, czyli wyrzutnia rakiet „Langusta”. W jej poprzednią wersję uzbroiła się nasza armia, a teraz stalowowolanie przywieźli nowość z automatycznym ładowaniem rakiet. Prezydent Komorowski był pod wrażeniem.

Podobnie na plenerowym stanowisku PZL Mielec, gdzie stoi bojowy Black Hawk. Każdy ze zwiedzających robi sobie przy nim zdjęcie, a najczęściej nasi parlamentarzyści i ministrowie. W salonowej ciszy swoją zbrojeniową produkcję promują też WSK Rzeszów i „Dezamet” Nowa Dęba. Te dwie firmo oraz HSW znalazły się wśród piętnastu wystawców, którzy są obecni na MSPO od początku jego istnienia. Za tą kurtuazją też przyjdą pieniądze. Również za „Defenderem”, czyli targową statuetką dla najlepszego produktu. Podkarpacka zbrojeniówka wystawiła kilka kandydatur i jak nic, statuetka z rycerzem do nas przyjedzie. To prawie równoznaczne z zamówieniami dla armii, a za tym stoją duże pieniądze i praca na lata.

Jerzy Mielniczuk

One Response to "Nasi „dają ognia” pod Łysicą"

Leave a Reply

Your email address will not be published.