
Po tym, jak przed tygodniem Super Nowości opisały niewiarygodne orzeczenie Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Przemyślu, dotyczące 16-letniego Fabiana Frankiewicza, specjaliści z tego zespołu najwyraźniej poszli po rozum do głowy. Jednak chyba nie do końca. Uznali bowiem, że cierpiący na zespół Downa i inne liczne schorzenia nastolatek jest jednak niezdolny do samodzielnej egzystencji, ale… tylko przez następne 5 lat. Najwyraźniej wspomniani specjaliści liczą, iż po upływie tego czasu Fabian po prostu wyzdrowieje, albo chociaż znacznie polepszy się jego stan. Jest to o tyle dziwne, że o tym, iż zespół Downa nie zniknie, wie chyba każdy. A młody przemyślanin ma jeszcze inne choroby, które także nie rokują na wyleczenie.
O Fabianie Frankiewiczu z Przemyśla napisaliśmy na naszych łamach po tym, jak Powiatowy Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Przemyślu uznał go zaocznie za zdolnego do samodzielnej egzystencji. Zaocznie, bo z racji pandemii specjaliści nie chcieli chłopca widzieć, a jedynie zapoznać się z jego stanem na podstawie dokumentacji medycznej.
16-latek ma wrodzoną wadę serca w postaci ubytku przegrody międzyprzedsionkowej. Obecnie ma wszczepiony rozrusznik serca. Cierpi także na migotanie przedsionków, w związku z czym miał przeprowadzony zabieg kardiowersji. Miał też zakrzepicę tętnicy udowej. Ponadto ma niedoczynność tarczycy, padaczkę oraz musi dożywotnio przyjmować testosteron z racji tego, że ma rzadką przypadłość – zespół Klinefeltera. No i oczywiście trisomię 21, jak fachowo nazywa się zespół Downa. Fabian ma także daleko posuniętą skoliozę i jest otyły. Cierpi też na niepełnosprawność intelektualną, nie potrafi czytać ani pisać, nie umie zrobić sobie kanapki ani ubrać się.
Mimo tak licznych schorzeń specjaliści uznali, że chłopiec skończywszy 16 lat jest już zdolny do samodzielnej egzystencji. Taką decyzją pozbawili jego matkę Barbarę świadczenia pielęgnacyjnego i tak naprawdę środków do życia.
Nie zamierza się poddać
Pani Barbara nie zamierzała się jednak poddać. Złożyła odwołanie do Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Przemyślu, podkreślając, że jej syn nie poradzi sobie bez niej, a jej 11-letnia córka nie jest w stanie zająć się bratem. Mama Fabiana zauważyła też, że jej syn jest niepełnosprawny w stopniu znacznym, a nie umiarkowanym, jak sądzą orzekający ws. jego niepełnosprawności. Decyzje Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Przemyślu są wydawane na kilka lat. Potem trzeba znów stawiać się przed obliczem komisji i przekonywać ją, że stan Fabiana nie ulega zmianie, a jeśli to na gorsze, a zespół Downa nie zniknie. – Tak to odbieram – przyznaje B. Frankiewicz. – Przecież mój syn nigdy nie wyzdrowieje z zespołu Downa, ani nie poprawi się jego sprawność intelektualna – zauważa kobieta. – Jeśli chodzi o jego stan fizyczny, to także, niestety, rokowania nie są dobre i szczęśliwa będę, jeśli mu się nie pogorszy, bo o poprawie nie ma mowy – dodaje.
Zrozumieli błąd, ale nie do końca
Po naszej publikacji sytuacją Fabiana i jego mamy oraz kuriozalna decyzją Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Przemyślu zainteresowały się ogólnopolskie media. Tymczasem specjaliści z przemyskiego zespołu najwyraźniej poszli po rozum do głowy, bo szybko zmienili swą decyzję, uznając, że Fabian nie jest jednak zdolny do samodzielnej egzystencji. Chwali się, że orzekający zrozumieli swój błąd. Problem w tym, że chyba nie do końca, bo ich zdaniem 16-latek nie będzie umiał sobie sam radzić przez najbliższe 5 lat. Na taki bowiem okres wydali swą decyzję. Muszą być nie lada optymistami, skoro uważają, że przez 5 lat stan Fabiana się poprawi. Może ów optymizm wynika z tego, że go zwyczajnie nie widzieli? Barbara Frankiewicz ponownie odwołała się od orzeczenia Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Przemyślu.
Monika Kamińska


