
PODKARPACIE. Paracetamol to bezpieczny lek, ale przedawkowany może zabić.
W ubiegłym roku na oddział toksykologii trafiło 850 pacjentów. Większość zatruła się lekami często zmieszanymi z alkoholem. Przeważająca część zatruć to były próby samobójcze, w dużej mierze u nastoletnich dziewcząt.
– To były próby samobójcze, mające być manifestacją, chęcią zwrócenia na siebie na uwagi. Niestety, młodzi ludzie często nie zdają sobie sprawy, że dostępne bez recepty, bezpieczne leki po przedwakowaniu mogą im uszkodzić wątrobę czy nerki, a nawet zabić – mówi dr Elżbieta Mach-Lichota, specjalista toksykolog z Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.
W ubiegłym roku co prawda tylko jeden zatruty lekami pacjent został skierowany do Warszawy na przeszczep wątroby (na szczęście nie był konieczny, bo jego wątroba w końcu się zregenerowała i podjęła pracę). Reszta, w zależności od stopnia zatrucia, po kilku dniach lub tygodniach wychodziła do domu. – Kilka lat temu natomiast nie udało się uratować nastoletniej dziewczyny, która przedawkowała zwykłą polopirynę. Dziewczyna zmarła – mówi toksykolog.
Początkowo zatrucie paracetamolem przebiega bezobjawowo. Wymioty i nudności pojawiają się po pierwszych 24 godzinach i mogą trwać nawet 2 doby. Później pojawiają się objawy związane z niewydolnością wątroby. Narząd regeneruje się przez około 2 tygodnie.
Dopuszczalna dawka paracetamolu jest zależna od masy ciała człowieka. Wzięcie 10 gramów, czyli 20 tabletek, dla jednych może być dawką tolerowaną i bezpieczną, dla innych już niekoniecznie. Dawka powyżej 20 gramów, w dodatku popita alkoholem, jest już bezpośrednim zagrożeniem życia, które może skończyć się śmiercią.


