
Rząd PO-PSL nie spełnił swoich obietnic. Polacy mają dość propagandy sukcesu.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Zmiany w systemie emerytalnym – reforma czy antyreforma?
Gdzie te autostrady Panie premierze?
Czy Polska pod rządami Tuska stała się „kluczowym aktorem na scenie europejskiej”?
Polityka na kredyt, czyli co każdemu Polakowi pozostanie po rządach Tuska
Donald Tusk – król biurokracji
Cztery lata i ponad 100 dni koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego to jedno pasmo porażek, a w ostatnich tygodniach wręcz kompromitacji, a także niespełnionych obietnic. Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz podpisał listę leków refundowanych, które choć wcześniej zapowiadano, że będą tańsze, to znacznie… podrożały. Może dlatego, że dzięki podwyżkom medykamentów każdy pacjent, który zakupi drogie leki, będzie mógł załatać dziurę w budżecie państwa i to na łączną kwotę kilkuset milionów złotych. Premier powołał też na stanowisko ministra sportu Joannę Muchę, która na każdym kroku ośmiesza się swoją zerową wiedzą o sporcie, a brak kompetencji przyćmiewa swoją urodą. Premierowi chyba o to chodziło – ładna pani minister i… to Polakom wystarczy. Wpadki Muchy i Arłukowicza to i tak jednak nic przy kilkudziesięciu niespełnionych obietnicach z expose Donalda Tuska z 2007 roku.
Pod rządami PO wszystkim Polakom miało żyć się lepiej, tymczasem żyje się nam coraz gorzej. Drastycznie wzrosły ceny i to niemal wszystkiego, począwszy od żywności, przez paliwo, prąd, gaz aż po materiały budowlane. Zwiększyło się też bezrobocie i podatki. Większość zapowiedzianych przez premiera zmian nie zostało wprowadzonych w życie, dlatego społeczeństwo ma prawo czuć się oszukane. W bajki o “zielonej wyspie” nikt już dzisiaj nie wierzy, a skutki kryzysu, który według premiera Polskę ominął, zaczynają odczuwać w ostatnim czasie prawie wszystkie grupy społeczne. Pomimo ogromnego wzrostu zadłużenia kraju o 300 mld złotych, pieniędzy w budżecie brakuje dziś na prawie wszystko. Co się z nimi stało? Gdzie podziały się te pieniądze?
Obiecanki cacanki
Jak obliczyli dziennikarze, w swoim ponad trzygodzinnym expose z 23 listopada 2007 roku, świeżo upieczony premier Tusk złożył ponad 70 obietnic! Było ono najdłuższe w historii III RP i z pewnością też najpiękniejsze. Gdyby w okresie pierwszej kadencji rządów Platforma spełniła choćby połowę z tych obietnic, żylibyśmy dziś w spokojnym i dynamicznie rozwijającym się kraju, a nie tonącym w długach, które będą musiały spłacać obecne i przyszłe pokolenia. Warto tutaj przypomnieć słowa z expose: “Państwo, które żyje na kredyt, nie będzie dla obywateli godne zaufania”.
Zaufanie kontrolowane
Najczęstszym słowem jakie pojawiało się w wystąpieniu z 2007 roku było właśnie “zaufanie”. Padło z ust premiera aż 44 razy! – Zaufanie ma znaczenie pierwszorzędne (…) będzie mottem całej naszej kadencji i całego okresu, w którym przyjdzie mnie z moimi współpracownikami rządzić – przekonywał wówczas Tusk. Tymczasem roczna liczba podsłuchów w Polsce wzrosła w ostatnich latach do około 20 tys., a w myśl obowiązującego prawa Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego może zakładać je niemal w każdym przypadku. Służby mogą też bez żadnego problemu uzyskiwać od operatorów sieci komórkowych dane o długości rozmów, dacie i godzinie, a także lokalizacji telefonu. Oznacza to de facto, że każdy z nas może być podsłuchiwany!
Gdzie ten liberalizm?
Wiele miejsca w swoim expose Tusk poświęcił przedsiębiorcom. – Wolni ludzie, nieskrępowani zbyt wysokim podatkiem, zbyt skomplikowanymi przepisami, wytwarzają coraz więcej dóbr – przemawiał w 2007 roku lider PO, obiecując liberalizację polityki gospodarczej, w tym uproszczenie zakładania firm (tzw. “jedno okienko”). Co z tego wyszło? Przedsiębiorcy śmieją się, że owszem – jest jedno okienko, tyle, że w każdym urzędzie, a tych trzeba odwiedzić sporo. To i tak jednak nic przy podwyższeniu składki rentowej o 2 punkty procentowe po stronie pracodawców, przez co bezrobocie natychmiast poszybowało w górę.
Niewiele przez te ponad 4 lata rząd PO-PSL zrobił również dla pracowników. Dziś prawie 4 miliony Polaków pracuje na umowach śmieciowych, które nie dają ani gwarancji zatrudnienia, ani składek na przyszłą emeryturę, ani też szans na kredyt. Sprawiedliwe państwo, którym mówił w 2007 roku Tusk miało “brać pod opiekę zawsze najsłabszych, nigdy najsilniejszych” tymczasem na rynku pracy wciąż obowiązuje niepisana zasada “jak ci się nie podoba, to odejdź”.
Najpierw podpis, później refleksja
Wątpliwe są sukcesy rządu na arenie unijnej i międzynarodowej. Poklepywania i uśmiechy wymieniane z przywódcami najsilniejszych państw kontrastują z szarą rzeczywistością. Polska, wbrew zapewnieniom ministra Radosława Sikorskiego, nie ma dziś statusu wielkiego państwa i z zaskakującą wręcz biernością zgadza się na wszystkie proponowane rozwiązania, jak choćby ostatnio podpisany pakt fiskalny. Warto podkreślić, że sam premier Tusk przyznał, że jego analizy prawnej rząd dopiero dokona. Czyżby zatem szykowała się nam sytuacja podobna jak z umową ACTA, którą dopiero po masowych protestach internautów rząd uznał za wadliwą?
Urzędasom żyje się lepiej
Tuskowi udało się w zasadzie spełnić tylko jedną obietnicę – zapewnić wzrost płac pracownikom sektora publicznego. Co prawda niewielką, ale jednak. Być może podwyżki w “budżetówce” byłyby wyższe, gdyby nie rozrost administracji państwowej o blisko 100 tys. nowych urzędników! Mamy ich obecnie ponad 600 tys., a w skali roku sam koszt ich wynagrodzeń to 32 mld zł.! Jest to jedna z głównych przyczyn, dla których rosną w Polsce podatki.
Miało być tak pięknie
Niespełnionych obietnic z pierwszego expose Donalda Tuska jest jeszcze cała masa: budowa autostrad, modernizacja kolei, dywersyfikacja źródeł energii, decentralizacja władzy, poprawa jakości służby zdrowia i administracji, ograniczanie przywilejów władzy, walka z korupcją, ułatwienie młodym startu zawodowego. Czytając dzisiaj expose inaugurujące rządy Platformy w 2007 roku nasuwa się też pytanie o sens deklaracji z drugiego expose Tuska, wygłoszonego w Sejmie 18 listopada zeszłego roku. Czy Polacy znowu mają w nie uwierzyć?
***
Już we wtorkowym wydaniu Super Nowości przypomnimy pierwszą z niespełnionych obietnic premiera Donalda Tuska, następne w kolejnych wydaniach, uważnie przyglądniemy się też nielicznym wprowadzonym przez rząd zmianom, a także ostatnim propozycjom reform. Jedno wiemy już teraz – cudów Tuska na pewno nie będzie…
Czekamy na sygnały Czytelników w tej sprawie – e-mail: obietnicetuska@supernowosci24.pl, tel. 17 852-55-55 w. 803.
Fragmenty expose Donalda Tuska z 2007 roku:
“Prorozwojowa polityka gospodarcza, zapewnienie równowagi ekonomicznej i przyjęcie euro, uwolnienie przedsiębiorców od biurokratycznej gehenny, w połączeniu z aktywną polityką społeczną, pozwolą nam w 2012 r. na obniżenie bezrobocia do poziomu nie wyższego niż średnia europejska”
“Przyspieszymy budowę obwodnic i autostrad i w tym naszą ambicją będzie połączenie miast, tych głównych aren mistrzostw Europy 2012 siecią szybkich dróg.”
“Żeby móc więcej wydawać, czy to na infrastrukturę, czy na wzrost wynagrodzeń w sferze publicznej, musimy dać szanse tym, którzy nie oczekują pieniędzy od państwa, oczekują więcej swobody, więcej samodzielności, więcej zaufania do ich przedsiębiorczości. (…) Maksimum wolności, swobody i zaufania wobec tych, którzy pomocy nie potrzebują, którzy samodzielnie są w stanie budować swoje i innych ludzi powodzenie gospodarcze. I maksimum pomocy tym, którzy z różnych powodów nie mogą być samodzielni”
Marcin Fisz, Mariusz Andres
Poniższy list do premiera Donalda Tuska wysłaliśmy zarówno tradycyjną drogą pocztową oraz drogą elektroniczną. Liczymy, że Pan Premier nie pozostawi go bez odzewu.





49 Responses to "NASZA AKCJA: Rozliczamy premiera TUSKA z kłamliwych obietnic"