Nasza zaściankowa DEMOKRACJA

Arkadiusz-RogowskiSzopka, kpina, zaścianek – tylko takimi słowami można opisać to, co wydarzyło się na poniedziałkowej sesji Sejmiku Województwa.

Oto trzej wiceprzewodniczący Sejmiku – Edward Brzostowski (SLD), Janusz Konieczny (SLD) i Dariusz Sobieraj (PSL) – obrazili się, że nowa koalicja PiS-Prawica RP chciała ich odwołać, by wybrać całe nowe prezydium, i … wyszli z sali. Sytuacja kuriozalna, a wręcz żałosna, bo takie zachowanie nie mogło przynieść niczego innego, jak tylko paraliżu prac całego Sejmiku. I tak właśnie się stało. W prezydium została sama przewodnicząca Teresa Kubas-Hul (PO), której odwołanie groziło w zaistniałej sytuacji przerwaniem sesji.

Zamiast merytorycznej pracy mieliśmy zatem ponad 4-godzinne popisy na znajomość samorządowego prawa, w których nawet sama obsługa prawna Sejmiku się pogubiła. I nic dziwnego, bo tak dziecinnego zachowania członków prezydium ustawodawca po prostu nie przewidział. Część radnych opozycji nie kryła radochy, szeroko szczerząc zęby, że skutecznie udało się podstawić nogę marszałkowi Ortylowi, który od kilku tygodni stara się nadrobić zaległości po poprzedniej ekipie, związane zwłaszcza z arcyważną dla naszego regionu strategią rozwoju województwa na lata 2014-2020.

Tłumaczenia w stylu „nie będziemy niczego ułatwiać PiS-owi” są najlepszym dowodem, że Sejmik traktują raczej jak koryto, a nie organ współpracy na rzecz ubogiego wciąż województwa. Przez ostatnie 2,5 roku prawicowa opozycja narzekała, podpowiadała, krytykowała, ale nie torpedowała przy tym konstruktywnych działań byłej już koalicji. Poniedziałkowa obstrukcja obrad Sejmiku pokazała jednak, że nie wszyscy jeszcze pogodzili się z utratą władzy i stołków.

Arkadiusz Rogowski

6 Responses to "Nasza zaściankowa DEMOKRACJA"

Leave a Reply

Your email address will not be published.