
Związkowcy obawiają się, że nie tylko w Łodzi pracownicy szkół, przedszkoli i żłobków mogą być zakażeni koronawirusem.
Związek Nauczycielstwa Polskiego apeluje o zapewnienie nauczycielom i pracownikom placówek oświatowych wykonania bezpłatnych testów na obecność koronawirusa. To pokłosie informacji o tym, że w Łodzi na 3337 przebadanych pracowników żłóbków i przedszkoli u 14 proc. stwierdzono podejrzenie zakażenia. – Jeżeli szkoła otwiera się na dzieci – obojętnie w jakim wieku – wszyscy pracownicy powinni być przebadani – ocenia Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu.
W ubiegłym tygodniu władze Łodzi podjęły decyzję, że 18 maja łódzkie żłobki i przedszkola wznowią działalność. Wcześniej wszyscy pracownicy mający kontakt z dziećmi zostali poddani testom przesiewowym na obecność koronawirusa. – Dziwię się, jak można było podejmować decyzje o otwieraniu żłobków i przedszkoli bez przebadania ich pracowników. Nie wiem, ilu tragedii uniknęliśmy, bo to pokażą ostatecznie badania prowadzone przez sanepid. Na 3337 przebadanych pracowników żłobków i przedszkoli, osób z podejrzeniem mamy 456. To blisko 14 procent – poinformowała prezydent Łodzi, Hanna Zdanowska. Podczas badania u tych pracowników wykryto przeciwciała koronawirusa, co oznacza, że prawdopodobnie mieli styczność z chorobą lub są aktualnie zarażeni. W efekcie otwarto tylko nieznaczną część placówek.
Masowe zakażenia?
Związek Nauczycielstwa Polskiego apeluje o zapewnienie nauczycielom i pracownikom placówek oświatowych, które są lub w najbliższym czasie zostaną otwarte, dostępu do bezpłatnych i szybkich testów na obecność koronawirusa. Jak twierdzą związkowcy, takie rozwiązanie zapewni większe bezpieczeństwo dzieciom i pracownikom 22 tys. placówek wychowania przedszkolnego, 14 tys. szkół podstawowych oraz placówek oświatowych.
– Widzimy, co stało się z górnikami, gdzie mamy masowe zakażenia, dlatego od dawna mówiłem, że powinniśmy poczekać z otwieraniem żłobków i przedszkoli. Niestety, nie trzeba było długo czekać. To samo, co w Łodzi może wydarzyć się u nas – nie ma złudzeń Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu. Jak mówi, po nagłośnieniu sprawy otrzymał mnóstwo telefonów od zaniepokojonych dyrektorów oraz pracowników. – Jeżeli szkoła otwiera się na dzieci – obojętnie w jakim wieku – wszyscy pracownicy powinni być przebadani. Tak jak służba zdrowia. To obowiązek! – podkreśla prezes Kłak. Jego zdaniem, jeżeli szkoły mają funkcjonować, trzeba zbadać ich opiekunów, by nie stwarzać zagrożenia dla najmłodszych. Dziś nie można powiedzieć, że tylko starsi są narażeni na zakażenie. Mamy na to wiele przykładów.
Stanisław Kłak chwali samorządowców, którzy są ostrożni w decyzjach. – Mam różne zastrzeżenia do pana wójta gminy Bojanów, ale będę go wszędzie chwalił, bo podjął bardzo mądrą decyzję. Stwierdził, że nie otwiera żadnych przedszkoli, bo nie ma dodatkowych pieniędzy, które może przeznaczyć na przygotowanie placówek na przyjęcie dzieci oraz badania dla pracowników – opowiada prezes ZNP na Podkarpaciu. Obowiązkowe testy dla wszystkich pracowników oświaty byłyby jednak potężnym obciążeniem finansowy. Skąd samorządy mają brać na to pieniądze? – To powinno być uregulowane odgórnie. Jeżeli rząd zezwala na otwarcie placówek oświatowych, dlaczego samorządy mają być tym obarczone? – pyta prezes Kłak.
Wioletta Kruk



One Response to "Nauczyciele chcą testów na COVID-19"