
„Jestem nauczycielką fizyki, mam uprawnienia do informatyki. Pracuję w zawodzie od 2001 roku… więc sporo. I naprawdę mam dość. Boli mnie dusza za szkołę, za dzieci, ale pensja boli jeszcze bardziej. Szukam innej pracy” – wyznaje Irena, która jest w trakcie kursu programowania. „Lex Czarnek”, wynagrodzenia, perspektywa jeszcze większych obowiązków, a do tego fala hejtu doprowadziły do momentu, w którym belfrowie decydują się zmienić dotychczasowe życie, byle tylko uciec z oświaty.
Ok. 49 proc. pytanych nauczycieli myśli o odejściu z zawodu w najbliższych latach, a blisko 11 proc. rozważa podjęcie tej decyzji jeszcze w tym roku – donosi Dziennik Gazeta Prawna, który przytacza wyniki ankiety przeprowadzonej przez Forum Oświatowe Nauczycieli i Dyrektorów. 27 proc. osób czeka na rozwój sytuacji. Tylko niespełna 6 proc. nie planuje żadnych zmian, a blisko 4 proc. chce ze względu na wiek wytrwać do emerytury.
Powodem są z jednej strony zmiany Prawa Oświatowego, tzw. lex Czarnek (zwiększające rolę kuratorów oraz ograniczające możliwość prowadzenia zajęć w szkołach przez zewnętrzne organizacje), ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Nadal trwa batalia pomiędzy stroną ministerialną a związkową, dotycząca m.in. wynagrodzeń nauczycieli, zwiększenia pensum oraz zasad awansu zawodowego.
Związki nauczycielskie od dawna chcą powiązania płac z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Ale minister edukacji i nauki proponuje zwiększenie pensum z 18 do 22 godzin. Nietrudno się domyślić, że to doprowadziłoby do likwidacji etatów (i zapewne rozwiązało problem z rosnącą liczbą brakujących pracowników).
„Nie ma i nie będzie zgody KSOiW NSZZ „Solidarność” na zwiększenie pensum dydaktycznego nauczycieli z 18 do 22 godzin tygodniowo, jak planuje MEiN. Takie rozwiązanie doprowadzi do zwolnienia z pracy co najmniej 50 tys. nauczycieli w całym kraju”
– czytamy w stanowisku oświatowej Solidarności. W podobnym tonie wypowiada się ZNP.
Zamiast etatu własny biznes
Długotrwała nauka online, wypalenie zawodowe, a do tego mnożące się obowiązki i poczucie niedocenienia sprawiają, że nawet wieloletni pedagodzy myślą o „ucieczce” – jeśli nie na emeryturę lub urlop na poratowanie zdrowia, to do zupełnie innego zawodu.
Dowodem jest nowo powstała grupa „Nauczyciel zmienia zawód”, która gromadziła na Facebooku już prawie 13 tysięcy członków. Tylko w ciągu 2 tygodni dołączyło do niej 8 tysięcy osób.
„Zastanawiam się nad tym, czy nauczyciele tkwiący w złej, toksycznej wręcz pracy latami nie utrwalają tego systemu? Przecież bez nauczycieli nie ma szkoły. Dyrektor z kuratorem, nawet wespół w zespół, nie poprowadzą lekcji, choćby zmobilizowali strażaków, WOT i rodziny Radia Maryja. Czy ta miłość do uczenia dzieci, ferie i wakacje kompensują niskie pensje, feudalne stosunki pracy, obciążenie wieloma obowiązkami pozanauczycielskimi, pretensje rodziców, pogardę społeczeństwa?” – daje do myślenia jeden z internautów.
Internauci wymieniają się swoimi historiami, pytają o radę, jak się przebranżowić, albo dają wskazówki na podstawie własnych doświadczeń.
Ewa prawie 3 lata temu rzuciła szkołę. Dziś prowadzi kawiarnię. „Myślałam przez chwilę, żeby wrócić do szkoły, nawet byłam na rozmowie w międzynarodowej szkole niepublicznej, ale szybko mi przeszło…” – ironizuje. „Przymierzam się do nowej pracy w postaci kierownika działu w korpo”- zdradza ktoś inny.
Marta, polonistka z 7-letnim doświadczeniem też myśli o zmianie. „Zaczęłam interesować się makijażami, już nawet miałam kilka klientek. Myślę, że wykonywanie makijaży jest pewnym ryzykiem… (…) Mam ogromne wątpliwości, ale z drugiej strony kusi mnie, żeby zaryzykować” – pisze Marta.
„Jestem nauczycielem historii, wos-u i przedsiębiorczości. Ostatnio coraz bardziej myślę o zmianie i to porządnej. Kocham uczyć, ale już jestem na wyczerpaniu. Myślę o zmianie zawodu na pilota wycieczek, rezydenta… czy ktoś z Państwa zmienił pracę w szkole na turystykę?” – pyta z kolei Kinga.
Wielu decyduje się na udzielanie korepetycji i to samo radzi innym. „Zaczęłam od współpracy ze szkołą językową, jeszcze podczas roku szkolnego. Następnie założyłam działalność gospodarczą. Bez żadnego doświadczenia biznesowego, bez dotacji” – opowiada anglistka zadowolona z nowej formy zarobku.
Patrycja mówi, że ostatnią rzeczą, o jakiej myślała, było to, że się wypali. Neurologopeda i polonistka znalazła pracę w korporacji. Przyznaje, że ma lepsze zarobki, mieszkanie, pracę, z której wychodzi o 16 i o niej nie myśli. Jednocześnie czuje żal, bo to uczenie było jej pasją.
wk



25 Responses to "Nauczyciele mają dość!"