
PODKARPACIE, RZESZÓW. Dramatyczna sytuacja pedagogów na Podkarpaciu.
Z szacunkowych danych Związku Nauczycielstwa Polskiego wynika, że wypowiedzenia dostało na Podkarpaciu 459 nauczycieli. 156 z nich przeszło na emeryturę lub świadczenia kompensacyjne. Aż 2590 kolejnych pedagogów musiało pogodzić się z cięciami etatów i zmianami warunków zatrudnienia. Rok temu ograniczenia etatów dotknęły ponad 3,5 tys. nauczycieli. Czy za zwolnienia w oświacie odpowiedzialny jest tylko niż demograficzny?
– Jeszcze siedem lat temu miałam w liceum sześć klas pierwszych. Teraz ledwo dwie. Gdybym nie pracowała w trzech różnych szkołach po kilka godzin, nie byłabym w stanie się utrzymać – mówi polonistka z jednej z rzeszowskich szkół.
Sytuacja nauczycieli stale się pogarsza. Co roku pracę traci kolejnych kilkuset pedagogów, a tylko w tym roku ponad 2,5 tysiąca nauczycieli będzie miało obcięte godziny. Tak wynika z danych Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Problem jednak w tym, że nawet związek nie wie o wszystkich redukcjach, na przykład o tych, do których dochodzi za porozumieniem stron (nauczyciel – dyrektor). A to oznacza, że tych mniej zarabiających nauczycieli jest prawdopodobnie jeszcze więcej. Sytuację nauczycieli mogą poprawić samorządy.
Ciągła niepewność
– Jest niż demograficzny, ale ten niż można wykorzystać, kładąc nacisk na jakość edukacji i zmniejszając liczebność klas – mówi Bogusława Buda, przewodnicząca Regionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. – Łatwiej nauczycielowi dotrzeć do ucznia, kiedy tych uczniów w grupie jest mniej – dodaje.
Jak zaznacza przewodnicząca związkowców, nauczyciele są dodatkowo zestresowani tym, że inwestują w szkolenia, w drogie studia podyplomowe, ale nie wiedzą, czy od września będą mieć gdzie pracować lub czy pensja wystarczy na życie rodziny. Wiele ma się wyjaśnić w sierpniu, kiedy to dyrektorzy będą znali wyniki naborów do szkół. Może się wtedy okazać, że część pedagogów zachowa miejsca pracy.
Jest szansa na lepszą edukację i więcej pracy dla nauczycieli
Jednak nie jest to takie proste, bo chociaż w Rzeszowie liczebność klas w szkołach ponadgimnazjalnych nie może przekraczać 34 uczniów, w gimnazjach – 28 uczniów, a w szkołach podstawowych – 25 uczniów, to część dyrektorów wciąga na listę większą liczbę dzieci i tych uczniów brakuje wówczas w innych szkołach.
– Subwencja subwencją, ale gdyby te limity były przestrzegane, nie trzeba by było zwalniać nauczycieli – mówi Bogusława Buda. – Ja uważam, ze dużą role do odegrania ma wydział edukacji, który mógłby nadzorować dyrektorów, którzy biorą za dużo uczniów i pilnować tego. Ale ciągle samorządowy mówią, że oświata pochłania za dużo pieniędzy. Wiadomo, że oświata nie jest fabryką produkcyjną. W ten proces trzeba inwestować – dodaje i zaznacza, że w jednej z rzeszowskich szkół jest klasa licząca 47 uczniów, jednak mimo tak dużej liczby nie została podzielona na dwa oddziały.
Najwięcej zwolnień występuje w największych miastach. W samym Rzeszowie pracę straci 34 nauczycieli, Przemyślu – 25, Jarosławiu – 22, Sanoku – 19, Tarnobrzegu – 15, Stalowej Woli – 12, Łańcucie – 9, Brzozowie – 8, Krośnie – 7, Mielcu – 7.
Obecnie w Powiatowym Urzędzie Pracy w Rzeszowie nie ma ani jednej oferty pracy dla nauczyciela. Jeżeli na Podkarpaciu pojawiają się jakieś ogłoszenia dla pedagogów, to są to głównie umowy o dzieło lub zlecenie, z wynagrodzeniem niższym niż miesięczna pensja za najniższą krajową stawkę.
Blanka Szlachcińska



20 Responses to "Nauczyciele na bezrobociu"