
PODKARPACIE. Około 90 proc. pieniędzy z subwencji oświatowej gminy przeznaczają na pensje dla pedagogów, chcąc inwestować w szkoły muszą dokładać ze swoich budżetów.
Od września znowu będą podwyżki dla pedagogów, średnio 7 proc. Nauczyciel dyplomowany ma zarabiać średnio ponad 4,8 tys. zł., mianowany 3,770 zł, kontraktowy ponad 2,9 tys. zł, a stażysta prosto po studiach 2618 zł.
– 89 proc. subwencji idzie u nas na pensje. Tylko dlatego, że miasto dokłada nam 10 – 15 proc. ze swojego budżetu możemy zatrudniać 3970 nauczycieli (dane za rok szkolny 2009/2010) i móc jeszcze ok. 30 mln zł rocznie przeznaczać na inwestycje w zarządzanych 100 placówkach oświatowych – mówi Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji w Urzędzie Miasta Rzeszowa.
Dyrektor mówi, że względny spokój w finansach mają dzięki temu, że do Rzeszowa przyjeżdża dużo (10 proc.) młodzieży spoza gminy, a to za nimi idzie subwencja oświatowa. Kłopoty mogą mieć małe gminy gdzie subwencja jest niska (mało jest dzieci), a nauczyciele zarabiają tak samo, a nawet więcej, bo należy im się 10 proc. dodatek wiejski.
Będą zwalniać
– Subwencja oświatowa to u nas stanowczo za mało, żeby ograniczyć wydatki na oświatę rada gminy podjęła decyzję o zwolnieniu jednego nauczyciela (oprócz tych przechodzących na emeryturę) i ograniczeniu reszcie liczby godzin lekcyjnych – mówią w Zespole Obsługi Placówek Oświatowych w Błażowej. Podobna sytuacja jest w innych gminach. Wszystkie szykują się na niewielkie cięcia etatów. Szacuje się, że pracę może stracić ok. 100 pedagogów w regionie. Pedagodzy idą więc na urlopy dla podratowania zdrowia, bo chcą przeczekać do roku szkolnego 2012/2013, kiedy do pierwszych klas pójdą dwa roczniki dzieci i będzie więcej miejsc pracy. Nauczycielskie urlopy dla poratowania zdrowia też jednak mocno obciążają budżety samorządów, które wypłacają im cały czas pensję zasadniczą.
Więcej kasy, mniej pieniędzy na remonty
W tym roku z kasy państwa trafi do gmin łącznie 36,9 mld zł subwencji oświatowej, czyli o 10,2 mld zł więcej niż 5 lat wcześniej. Ale wzrost nie przekłada się na jakość i warunki edukacji, bo pochłaniają go pensje nauczycieli. – W stosunku do 2007 roku wynagrodzenie nauczyciela stażysty wzrosło o około 70 proc. – mówi dyrektor Bury.
A wraz z kolejnymi podwyżkami automatycznie wzrastają dodatki nauczycielskie, m.in. motywacyjne, funkcyjne, czy wiejskie. Gminy skarżą się, że nie mają możliwości obniżania wydatków, bo nie mogą wpływać na wysokość wynagrodzeń ani na czas pracy pedagogów, które odgórnie reguluje Karta nauczyciela.
W regionie pracuje 47778 nauczycieli, w tym 32368 zatrudnionych jest na pełny etat, natomiast 15410 uczy tylko 3-4 godziny tygodniowo. Na rocznych urlopach zdrowotnych przebywa 613 nauczycieli.
Anna Moraniec



15 Responses to "Nauczyciele rujnują budżety gmin"