Nauczyciele wracają do szkół. Czy zdążą się zaszczepić?

 Fot. Pfizer

W ubiegłym tygodniu minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek poinformował, że ok. 515 tysięcy nauczycieli przyjęło pierwszą dawkę szczepionki przeciwko koronawirusowi. Drugą – 61 tysięcy. – Mamy pewne wątpliwości dotyczące tego, czy nauczyciele, którzy wracają do szkół, zdążą się zaszczepić drugą dawką. To wygląda dramatycznie – ocenia Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Szczepienia nauczycieli rozpoczęły się 12 lutego. Resort edukacji i nauki informował, że łącznie zarejestrowało się 590 tys. chętnych. 66 proc. z nich to nauczyciele pracujący w oświacie. Ich szczepienia miały oznaczać bezpieczny powrót do klas. Wygląda jednak na to, że nie uda się tego zapewnić.
– Mamy pewne wątpliwości dotyczące tego, czy nauczyciele, którzy wracają do szkół, zdążą się zaszczepić drugą dawką
– mówił wczoraj w programie Onet Rano Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Pytany o proces szczepień nauczycieli, stwierdził, że wygląda on „dramatycznie”.
– Początki były rzeczywiście fatalne. Przypominam, że na początku mieliśmy być szczepieni na początku drugiego kwartału, potem nastąpiła ta wolta z AstrąZeneką, ale z ubiegłego tygodnia wiemy, że drugie szczepienie przeszło około 60 tys. moich koleżanek i kolegów, to jest 10 proc. nauczycieli – zauważył Broniarz. W jego ocenie, można było to robić sprawniej i efektywniej. – Można było zacząć w styczniu i nie byłoby takiego galopowania, dopytywania przez kuratorów, kto się zaszczepił, jaką szczepionką. Tego chaosu dałoby się uniknąć, gdyby było trochę więcej wyobraźni po stronie rządzących – dodał.
Zapytaliśmy, jak sytuacja wygląda w naszym regionie. – Nie wszyscy zostali zaszczepieni drugą szczepionką. Część jeszcze w ogóle jej nie otrzymała – mam tu na myśli zarówno nauczycieli, jak i pracowników obsługi i administracji. Szczepienia „przerzucono” na inne grupy zawodowe i pojawił się problem – mówi Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. – W jednej z podkarpackich gmin zorganizowano szczepienia, ale okazało się, że zabrakło dawek. Pojechali po nie, a nauczyciele czekali 4 godziny. W tym czasie mieli prowadzić nauczanie zdalne – opowiada.
Prezes ZNP na Podkarpaciu podkreśla, że belfrowie przed powrotem do pracy chcieliby przyjąć dwie dawki. – Nie słyszę głosów sprzeciwu. Każdy chce zostać jak najszybciej zaszczepiony, żeby się czuć bezpiecznie – zapewnia Stanisław Kłak. – Pisaliśmy do ministra Michała Dworczyka, ministra edukacji i zdrowia, żeby jak najszybciej to zrobić. Bez względu na rodzaj preparatu. Niestety, nie było reakcji – dodaje.
Przypomnijmy, że zgodnie z harmonogramem, od wczoraj uczniowie stopniowo wracają do klas. Pod koniec maja już wszyscy mają się uczyć stacjonarnie. – Jaki jest sens, żeby uczniowie wracali do szkoły na miesiąc i dwa tygodnie? Moim zdaniem, należało doczekać do końca roku, żeby młodzież odpoczęła, wyjechała na wakacje bez obaw, że będzie zarażać, a naukę stacjonarną rozpoczęła od 1 września
– stwierdza prezes Kłak. – Dopóki nie zostaną zaszczepieni wszyscy nauczyciele, pracownicy administracji i obsługi, a także rodzice, powrót do szkół może spowodować dalszy rozwój epidemii.

wk

One Response to "Nauczyciele wracają do szkół. Czy zdążą się zaszczepić?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.