Nauczyciele wychodzą na ulice

W przeszłości nauczyciele już wielokrotnie organizowali manifestacje. Fot. FB/ZNP

KRAJ. Związek Nauczycielstwa Polskiego alarmuje, że nie ma przewidzianej podwyżki wynagrodzeń w subwencji oświatowej.

Minister edukacji Dariusz Piontkowski obiecywał podwyżki dla nauczycieli od 2020 roku. Problem w tym, że nie ma po nich śladu ani w projekcie budżetu na 2020 rok, ani w projekcie rozporządzenia MEN w sprawie sposobu podziału subwencji oświatowej w roku 2020. Tymczasem ZNP szykuje kolejne formy protestu. Na 8 listopada w Krakowie zapowiedzieli manifestację nauczycieli. Kolejne mają się odbywać każdego ósmego dnia miesiąca w innych miastach – na początek w Gdańsku i Katowicach.

Wbrew obietnicom ministra, który zapewniał podniesienie pensji o 6 proc. dodatkowe fundusze na wynagrodzenia nie zostały przewidziane w subwencji oświatowej, a to z niej samorządy wypłacają pensje. Projekt rozporządzenia MEN w sprawie sposobu podziału subwencji oświatowej w roku 2020 nie przewiduje żadnych podwyżek dla nauczycieli – informuje glosnauczyciela.pl. MEN argumentuje to tym, że w subwencji pojawiły się „nowe zadania oświatowe“, które pochłaniają więcej środków, niż wcześniej przewidywano. Autorzy rozporządzenia powołali się m.in. na… podwyżkę dla nauczycieli, która miała miejsce we wrześniu 2019 roku (w wysokości 9,6 proc.).

23 października Zarząd Główny przyjął uchwałę, dzięki której nauczyciele mogli rozpocząć tzw. protest włoski. Swoje niezadowolenie pedagodzy zamierzają jednak wyrazić również w inny sposób. Prezes ZNP, Sławomir Broniarz, ogłosił, że związkowcy zamierzają wyjść na ulice. Już 8 listopada małopolski ZNP zorganizuje manifestację w Krakowie. Kolejne protesty mają się odbywać w Gdańsku i w Katowicach. Później również w innych miastach. Zawsze każdego ósmego dnia miesiąca. Manifestacje mają przypominać o strajku nauczycieli, który zaczął się 8 kwietnia. – To wyraz naszej dezaprobaty wobec polityki edukacyjnej – tłumaczył prezes ZNP Sławomir Broniarz.

Według szefa ZNP, sytuacji nie łagodzą ostatnie wypowiedzi ministra edukacji, Dariusza Piontkowskiego, który powtarza, że nie widzi powodów do protestu, bo jak twierdzi nauczyciele w tym roku otrzymali „ogromne podwyżki”. Zdaniem ministra, związkowcy powinni brać pod uwagę możliwości finansowe państwa.

Protestujący odpowiadają, że w przeszłości były równie duże podwyżki w zdecydowanie gorszej sytuacji budżetu, więc nauczyciele nie kupują tego, że muszą wykazywać zrozumienie dla sytuacji w budżecie. – Nauczyciele w zdecydowanej większości nie są zadowoleni z finansów przeznaczonych na edukację i z retoryki, która temu towarzyszy – mówił Broniarz.

21 Responses to "Nauczyciele wychodzą na ulice"

Leave a Reply

Your email address will not be published.