
TARNOBRZEG. Zalane piwnice i ulice, połamane drzewa, zniszczone wiaty przystankowe i poprzewracane ogródki piwne to tylko część szkód, które spowodowała w Tarnobrzegu niedzielna nawałnica. Wiał bardzo silny wiatr, padał grad, a wszystko to trwało około pół godziny.
Taka nawałnica już dawno nie przechodziła przez Tarnobrzeg. Było około godziny 18, gdy nieco już pochmurne niebo, stało się sine, a drzewa zaczęły giąć się w pół. Ściana deszczu była tak gęsta, że widoczność ograniczona była do kilkudziesięciu metrów. Stojąc po jednej stronie tarnobrzeskiego rynku, nie było widać ciągu kamienic znajdujących się po drugiej stronie. Na skutki szalejącego nad miastem wiatru i ogromu lejącej się z nieba wody nie trzeba było długo czekać. Ulicami zaczęły płynąć rwące potoki. Kompletnie zalana została ulica Mickiewicza na wysokości urzędu miasta, Sokola, w okolicach Poczty Polskiej i rondo Juliusza Tarnowskiego znajdujące się reporter tuż obok rynku. Na ulicy Wyspiańskiego złamanych zostało kilka kilkudziesięcioletnich drzew. Do połamanych drzew strażacy byli zresztą w niedzielę wzywani wiele razy, podobnie jak do miejscowych zalań.
Internet obiegły także zdjęcia mężczyzny płynącego kajakiem zalaną ulicą 1 Maja, a nasz fotoreporter uwiecznił mężczyznę kąpiącego się w wodzie płynącej ulicą Mickiewicza. Na ulicy Sokolej kilku mężczyzn grało w wodzie w piłkę siatkową. Woda zaskoczyła, narobiła szkód, ale i schłodziła powietrze, którym od kilku dni ciężko było w mieście oddychać.
Problemy z ogromem padającego deszczu mieli także mieszkańcy bloków, do których przez nieszczelności przy oknach i parapetach po prostu wlewała się woda. Na szczęście, całość chwile grozy minęły po nieco pół godzinie.
mrok
[ngg src=”galleries” ids=”823″ display=”basic_thumbnail”]


