
TARNOBRZEG. Zwycięzca pierwszej tury zbiera głosy poparcia i zawiera sojusze z sąsiednimi gminami. Ubiegający się o reelekcję przyznaje się do błędów i prosi o drugą szansę.
30 listopada tarnobrzeżanie wybiorą prezydenta spośród dwóch kandydatów: Grzegorza Kiełba, ponadpartyjnego kandydata KWW Moje Miasto Tarnobrzeg i Norberta Mastalerza, obecnego prezydenta, który do dogrywki wszedł z drugiego miejsca.
W miniony piątek Grzegorz Kiełb pojawił się w sztabie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości. Od kandydata tej partii, Wiktora Stasiaka, który w pierwszej turze uzyskał trzeci wynik wyborczy, otrzymał głos poparcia i zapewnienie o współpracy w razie zwycięstwa Grzegorza Kiełba 30 listopada.
– Przed nami druga tura wyborów, proszę i zachęcam do wzięcia udziału w głosowaniu. 30 listopada podejmiemy bardzo ważną decyzję dla naszego miasta i dla jego mieszkańców – mówił Wiktor Stasiak, kandydat PiS na prezydenta Tarnobrzega. Bardzo ważne jest to, kto przez najbliższe 4 lata będzie prezydentem miasta, bo od tego zależy funkcjonowanie miasta jako całości, ale i życie każdego z nas. Dlatego 30 listopada zagłosuję na Grzegorza Kiełba. Znam go, obserwowałem, jak rozwijał się zawodowo, pracując w Urzędzie Miasta i dochodząc do stanowiska naczelnika bardzo ważnego wydziału. Jest człowiekiem samodzielnym w decyzjach, odpowiedzialnym za to, co robi. Pracowitym i otwartym na potrzeby ludzi.
40-letni Grzegorz Kiełb zapewnił, że do większości koalicyjnej w Radzie Miasta, która będzie miała 9 radnych, „dokłada” trzech swoich radnych z KWW Moje Miasto Tarnobrzeg.
– 25 procent to głosy tych, którzy zagłosowali na obecnego prezydenta miasta, 75 procent to głosy tych, którzy zagłosowali na pozostałych kandydatów. To jasny przekaz, że tarnobrzeżanie oczekują zmian – mówił Grzegorz Kiełb, który przy okazji spotkania z dziennikarzami zdementował informację o krążących po mieście nazwiskach osób, które mają objąć stanowiska wiceprezydentów. – Pan Norbert Mastalerz nie będzie mi wybierał zastępców. Jeżeli wygram wybory, nie będziemy wybierać wiceprezydentów pod kątem znajomości i przyjacielstwa, ale merytoryczności. Najwyższa pora skończyć z takimi prezydentami, jakich mieliśmy w Tarnobrzegu przez ostatnie 4 lata.
Na kilka dni przed drugą turą wyborów swój przekaz wysłał także Norbert Mastalerz. – Wynik, który od państwa otrzymałem, przyjmuję z pokorą i traktuję jako „żółtą kartkę”. Wiem, że popełniłem błędy, ale to czego możecie być państwo pewni, to to, że Tarnobrzeg – nasze miasto – jest dla mnie najważniejsze – przyznaje Mastalerz. – Przez ostatnie 4 lata Tarnobrzeg był często dla mnie ważniejszy niż moja rodzina… Wiem, że nie wszystko się przez te cztery lata udało, ale nie zawsze możliwości i chęci idą w parze. Mastalerz obiecuje, że uzyskanych wyników wyciągnie wnioski, wsłucha się w to, co mówią wyborcy i prosi, by dali mu jeszcze cztery lata, które pozwolą zakończyć rozpoczęte zadania.
Małgorzata Rokoszewska


