
PGE STAL MIELEC – WARTA POZNAŃ. W spotkaniu dawnych mistrzów Polski górą gospodarze.
Od zwycięstwa 2-1 nad Wartą Poznań piłkarze mieleckiej Stali rozpoczęli sezon 2019/2020. Piątkowe zwycięstwo mogło być zdecydowanie okazalsze, gdyby nie dwa niewykorzystanego przez gospodarzy rzuty karne, których pechowym egzekutorem był Josip Soljić.
PGE STAL 2
WARTA 1
(2-0)
1-0 Getinger (22.), 2-0 J. Soljić (26.), 2-1 Jaroch (64.)
PGE STAL: Kiełpin – Olszewski, Żyro, Bielak, Dobrotka, Getinger, Tomasiewicz, J. Solić, Nowak (89. Urbańczyk), Prokić (81. Stasik), Paluchowski
WARTA: Lis – Kuzdra, Kieliba, Boczek, Kiełb, Gardzielewicz (59. Długosz), Marciniak (55. Kupczak), Grobelny, Janicki (73. Jakóbowski), Rybicki, Jaroch.
Sędziował Zbigniew Dobrynin (Łódź). Żółte kartki: Kieliba, Jarocki, Kiełb. Widzów 4094.
Spotkanie PGE Stali z Wartą było reklamowane jako pojedynek dawnych mistrzów (Stal była nim w 1973 i 1976, zaś Warta w 1929 i 1947 roku – przyp. red.). Dziś zdecydowanie wyżej stoją akcję mielczan, których celem na ten sezon jest awans do PKO Ekstraklasy. Stąd też od pierwszego gwizdka pana Zbigniewa Dobrynina do szturmu ruszyli podopieczni Artura Skowronka. Na efekty ich chwilami miażdżącej przewagi trzeba było poczekać do 22. minuty. Wówczas Krystian Getinger wykończył celnym strzałem dośrodkowanie Pawła Olszewskiego, dając po raz pierwszy tego wieczoru ponad 4-tysięcznej widowni powody do radości. Chwilę później fani Stali przeżyli prawdziwą huśtawkę nastrojów. Po faulu Bartosza Kieliby na Andrei Prokiciu w polu karnym Warty, arbiter wskazał na „wapno”. Do piłki ustawionej 11 metrów przed bramką przyjezdnych podszedł Josip Soljić, którego strzał obronił Adrian Lis. Miejscowi kibice nie zdążyli jeszcze złapać się za głowę i przeklnąć sowicie pod nosem, gdy czujny Chorwat pospieszył z dobitką, pakując ostatecznie piłkę do siatki rywala. Dwubramkowe prowadzenie Stali to był najniższy wymiar kary, jaki przed przerwą mógł spotkać bezbarwnych, a co istotniejsze, bezradnych piłkarzy z Poznania. – Nie wyszła nam ta inauguracja sezonu. Szczególnie pierwsza połowa, o której będziemy chcieli jak najszybciej zapomnieć. Kompletnie nie wychodziło nam nic, a ni w obronie, ani w ataku – ubolewał Michał Wieczorek, pełniący obowiązki szkoleniowca Warty. Gdy na początku II połowy nadal najlepszym piłkarzem gości był bramkarz, mogło to tylko świadczyć o ciągłej przewadze Stali. Tym razem jednak nie przełożyło się to na kolejne trafienia, bo nawet strzałem z 3 metrów gospodarze, a konkretnie Prokić, nie byli w stanie pokonać Lisa. Co gorsza, w 64. minucie to goście, za sprawą debiutującego w ich barwach Gracjana Jarocha, zanotowali kontaktowe trafienie. Kwadrans przed końcowym gwizdkiem mielczanie stanęli ponownie przed szansą wyjścia na dwubramkowe prowadzenie. Stałoby się ono faktem, gdyby wykonujący po raz drugi w tym meczu rzut karny (faul Jakuba Kuzdry na Mateuszu Żyro) Josip Soljić zdołał pokonać bramkarza Warty. Ten jednak wyczuł intencje strzelca i z tego pojedynki wyszedł obronną ręką. – Sam nie wiem, co się stało. W poprzednim sezonie byłem pewny przy wykonywaniu „jedenastek”. Tym razem się nie udało. Najważniejsze, że 3 punkty zostają w Mielcu. Czy w kolejnych meczach będę strzelał karne? Nie wiem. Muszę o tym porozmawiać z resztą zawodników i trenerem – mówił Josip Soljić przed kamerami Polsat Sport. W sprokurowanej na własne życzenie przez gospodarzy nerwowej końcówce wynik na ich szczęście nie uległ już zmianie. – Bardzo chcieliśmy zapunktować i rozpocząć ten nowy sezon od zwycięstwa. Zagraliśmy dobry mecz i na pewno jest to dobry prognostyk na kolejne spotkania – przyznał Artur Skowronek, szkoleniowiec PGE Stali. Piątkowy triumf ekip z Mielca pozwolił jej przedłużyć serię meczów bez porażki do 7. To najlepszy wynik spośród wszystkich obecnych I-ligowców.
mj


