
przyglądają się temu obojętnie. Fot. Wit Hadło
„Ze względu na poprawę sytuacji epidemicznej, dotychczasowe zalecenia ograniczenia udzielania świadczeń planowych, wydane w związku
z minimalizowaniem ryzyka transmisji infekcji COViD-19 oraz potrzebą zapewnienia dodatkowych łóżek szpitalnych dla pacjentów wymagających pilnego przyjęcia, należy przyjąć za nieobowiązujące” – informuje Narodowy Fundusz Zdrowia.
Jednocześnie NFZ przypomina, że nadal obowiązuje zasada minimalizacji ryzyka transmisji infekcji COViD-19. W każdym przypadku podjęcia decyzji o udzieleniu świadczenia planowego należy indywidualnie ocenić oraz wziąć pod uwagę uwarunkowania i ryzyka dotyczące stanu zdrowia pacjentów, uwzględniając także prawdopodobieństwo zakażenia wirusem SARS-CoV-2.
To niejako reakcja na apel lekarzy, którzy w liście otwartym do premiera pytali: „Czy życie chorych na COVID-19 jest więcej warte niż życie innych? Komentując Narodowy Program Szczepień przeciwko koronawirusowi SARS CoV -2 stwierdził pan, że „Na proces szczepień nie będziemy szczędzili środków”. To z pewnością dobra informacja dla Polaków (…). W tym momencie musi się jednak pojawić pytanie: Dlaczego rząd, który – słusznie – nie szczędzi środków publicznych na walkę z jedną chorobą – COVID -19, „szczędzi”, a nawet skąpi pieniędzy publicznych na leczenie innych chorób? Czy życie chorych na COVID-19 jest więcej warte w oczach rządu RP niż życie innych chorych?” pisali w liście.
Nie jest to pytanie bezpodstawne. Polska przeznacza na publiczną ochronę zdrowia najmniej środków (liczonych procentem PKB i na głowę mieszkańca) w całej UE, a kolejne rządy RP przyglądają się temu obojętnie. Obecny rząd postępuje podobnie, bo trudno za przełom uznać obietnicę wzrostu nakładów na publiczną ochronę zdrowia do 6 proc. PKB w roku 2025, czyli za 10 lat od chwili przejęcia rządów w kraju. Nawet tak dramatyczne wydarzenie, jak protest głodowy młodych lekarzy skupionych w Porozumieniu Rezydentów OZZL oraz przedstawicieli niektórych innych zawodów medycznych w październiku 2017 roku nie skłonił rządzących do podjęcia decyzji o wzrośnie nakładów na publiczne lecznictwo, a jedynie przyspieszył o jeden rok osiągnięcie zakładanego poziomu. Nadal jednak będzie to finansowanie dramatycznie zaniżone w stosunku do potrzeb, co ograniczy – jak dotychczas – dostęp chorych do odpowiedniej diagnostyki i leczenia, a wymiernym tego skutkiem będzie śmierć wielu osób, które mogłyby żyć, gdyby finansowanie publicznego lecznictwa było odpowiednie. Nietrudno obliczyć, że rocznie z powodu niedofinansowania publicznej ochrony zdrowia umiera w Polsce – tylko z powodu chorób nowotworowych – kilkanaście tysięcy ludzi. „Czy mamy przejść nad tym obojętnie tylko dlatego, że nikt w codziennych komunikatach nie informuje społeczeństwa o tych kolejnych, umarłych osobach? Apeluję do pana premiera o pochylenie się nad tym nieszczęściem i o podjęcie decyzji o istotnym i skokowym wzroście nakładów na publiczną ochronę zdrowia w naszym kraju. Mam nadzieję na wsparcie mojego apelu przez inne osoby i środowiska, przede wszystkim organizacje pacjentów. Życie osób chorujących na inne choroby niż COVID -19 jest równie wartościowe i równie warte uwagi rządu. Jeżeli nawet teraz, po doświadczeniach związanych z obecną epidemią rząd nie zdecyduje się na istotny przełom w tym zakresie, to nie zrobi tego nigdy”. Pod listem podpisał się Krzysztof Bukiel – przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
am


