Nic dwa razy się nie zdarza

Fot. Bogdan Myśliwiec
Fot. Bogdan Myśliwiec

TAURON BASKET LIGA. Pierwsza połowa zadecydowała o porażce „Jeziorowców” w pojedynku z mistrzem Polski.

– Nic dwa razy się nie zdarza. Nie mogliśmy sobie już pozwolić na to, żeby po raz drugi tutaj przegrać – mówił po sobotnim meczu w Tarnobrzegu rozgrywający Stelmetu, Łukasz Koszarek. Mistrzowie Polski bez większych problemów pokonali „Jeziorowców”, dla których była to piętnasta porażka w lidze.

Zielonogórzanie już w pierwszej kwarcie bardzo szybko uzyskali znaczącą przewagę. – Wyciągnęliśmy wnioski z tej pucharowej porażki i od początku narzuciliśmy nasz styl gry. Trafialiśmy z otwartych pozycji, a rywale nie byli w stanie nam się przeciwstawić – mówi serbski szkoleniowiec Stelmetu, Mihailo Uvalin, a skrzydłowy mistrzów Polski, Przemysław Zamojski dodaje. – Pierwsze minuty ustawiły ten mecz i później grało nam się już łatwiej.

Zielonogórzanie pokazali w Tarnobrzegu, że są najbardziej poukładanym zespołem w lidze. Właściwie za każdym razem dochodzą do czystych pozycji rzutowych. Ich gra opiera się na zespołowej koszykówce, a przede wszystkim na wykorzystaniu atutów Łukasza Koszarka, Przemysława Zamojskiego, czy Vladimira Dragicevicia. W ostatnich dziesięciu minutach Stelmet nawet nie potrzebował na boisku swojej trójki liderów, by trzymać Jezioro na dystans.

Przed przerwą przewagą Stelmetu wynosiła już 25 pkt (37:12). Obraz gry uległ nieco zmianie po przerwie, ale to nadal goście nadawali ton wydarzeniom na boisku. – Zaczęliśmy III kwartę trochę ospale i niepotrzebnie wpędziliśmy się w lekkie kłopoty. Zagubiliśmy się na kilka minut, uciekła nam gdzieś koncentracja, ale szybko się z tego otrząsnęliśmy – mówi Zamojski, którego zespół przez prawie pięć minut III kwarty nie zdobył punktu, a „Jeziorowcy” odrobili 12 „oczek” (39:51). Chwilę później przewaga Stelmetu stopniała do 11 pkt (47:58)

– Próbowaliśmy odrobić straty, ale zawodnicy, którzy to zrobili musieli zejść z boiska i nieco odpocząć, a po zmianach wróciła już stara sytuacja – mówi trener „Jeziorowców”, Dariusz Szczubiał i dodaje. – O porażce zadecydował jednak fatalny początek w naszym wykonaniu. Nie rozumiem co siedzi w głowach zawodników. Przecież jeszcze mają świeżo w pamięci poprzedni mecz ze Stelmetem i doskonale wiedzieli, że rywal będzie bardzo umotywowany po tamtym niepowodzeniu, więc ostro na nas ruszy. Nie rozumiem tego, że na początku pozwoliliśmy przeciwnikom grać dokładnie tak, jak oni chcieli.

STABILL JEZIORO Tarnobrzeg 71
STELMET Zielona Góra 90
(12:25, 16:26, 22:17, 21:22

JEZIORO: Allen 12 (2×3), Goffney 11 (1×3), Nowakowski 10 (1×3), Doaks 10, Łukasiak 4 oraz Fitzgerald 16 (1×3), Hamilton 8, Patoka 0, Krajniewski 0.
STELMET: Dragicević 20, Zamojski 20 (5×3), Cel 11 (1×3), Chanas 8, Koszarek 2 oraz Eyenga 9, Brackins 8 (2×3), Sroka 7 (1×3), Hrycaniuk 3, Kucharek 2, Cesnauskis 0.

Sędziowali: W. Liszka, K. Nowak i T. Tomaszewski. Widzów 600.

rm

Leave a Reply

Your email address will not be published.