Nie burzcie przeszłości ołtarzy

Polacy – wiadomo – z przeszłości PRL-owskiej dumni nie są i trudno się dziwić. Wstydzić wszelako też się, w większości, nie muszą, bo wszak oni po wojnie ustroju nie wybrali, został im narzucony. I w tym narzuconym systemie politycznym przyszło niektórym  żyć i umierać. To ostatnie dotyczy czterech żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy polegli w walkach z bandami UPA pod Jamnej Dolnej niedaleko Birczy. Poświęcony im obelisk został, nie bójmy się tego słowa, rozwalony. Teraz władze gminy tłumaczą, że to tylko w celu odnowienia go i zmiany napisu. Na taki bardziej przystający do obecnej rzeczywistości politycznej.

Pomnik zrównano z ziemią w rocznice rzezi wołyńskiej i nic dziwnego, że wzbudziło to oburzenie. Ludzie zginęli walcząc z banderowcami z UPA i burzy się ich pomnik do tego w takim dniu? Zapewne zaraz znajdzie się ktoś, kto uzna, że oburzony rozwaleniem pomnika żołnierzy KBW może być tylko „lewak”, albo „komunista”. Tyle, że swe oburzenie tym faktem jako pierwszy wyraził historyk z Przemyśla, dr hab. Andrzej Zapałowski, którego o „lewackie” czy komunistyczne poglądy nikt przy zdrowych zmysłach nie śmiałby podejrzewać i słusznie.

Wydaje się, że obecnie rządząca Polską ekipa PiS składa się z młodych ludzi niechętnych do  nauki historii oraz starszych cierpiących najwyraźniej na amnezję. Otóż dla informacji tych niedouczonych młodych ludzi: w socjalistycznej Polsce nie było innego wojska, niż to formowane przez ówczesną władzę. Za niestawienie się do odbywania służby wojskowej w pewnym okresie PRL-u groziła kara śmierci, w późniejszym czasie – więzienie. Poborowy nie mógł sobie wybrać w jakim rodzaju wojsk chciałby służyć. Warto także dodać, że trudno było wówczas wyjechać sobie za granicę będąc niechętnym do odbywania służby wojskowej w PRL-owskim wojsku, chyba że do radzieckiego gułagu, na przykład do Workuty na tzw. „leczenie klimatyczne”.

Starszym odświeżamy pamięć i przypominamy, że sami uczyli się w czasach PRL-u w szkołach i na uczelniach, jak wspaniałym systemem jest komunizm, a także o przyjaźni ze Związkiem Radzieckim i o amerykańskim imperializmie. I wszyscy kształcący się w tamtym systemie, żeby zdać do następnej klasy, albo zaliczyć kolejny semestr studiów musieli (!) mówić i pisać w swoich pracach to, czego sobie ówczesna władza życzyła, bo inaczej mogli zapomnieć o wykształceniu! Takie są fakty i nie pomoże tu zaklinanie rzeczywistości oraz działanie „na Billa Clintona”, który przyznał, że palił marihuanę, ale się nie zaciągał, czy bardziej swojskie „na posła Piotrowicza”, który twierdzi, że oskarżał opozycjonistów, ale delikatnie.

Zakłamywanie historii zawsze jest zbrodnią. Jest zbrodnią tak wobec nowych pokoleń, jak i wobec tych, którzy byli częścią tej historii, którą teraz PiS usiłuje „odmalować” na nowo. Według tej „nowej” historii Lech Wałęsa nie ma nic wspólnego z powstaniem „Solidarności”, II wojna światowa zaczęła się w Warszawie, a nie w Gdańsku, poseł PiS, pan Piotrowicz nie był tak naprawdę prokuratorem w PRL-owskim reżimie, tylko adwokatem opozycjonistów i tak dalej.

„Twórcom” tej nowej historii polecamy znany wiersz Adama Asnyka „Do młodych”, a szczególnie ten jego fragment: „Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy, Choć macie sami doskonalsze wznieść; Na nich się jeszcze święty ogień żarzy, I miłość ludzka stoi tam na straży, I wy winniście im cześć!”

Redaktor Monika Kamińska

3 Responses to "Nie burzcie przeszłości ołtarzy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.