Nie chcą popularnej karmy, bo psy po niej chorują

Mieszkańcy Tarnobrzega chętnie wspierają schronisko, ale jak się okazało, nie zawsze tym, co najpotrzebniejsze i najlepsze dla czworonogów. Fot. Bogdan Myśliwiec

Wolontariusze z tarnobrzeskiego schroniska dla zwierząt zaapelowali do darczyńców, aby nie przynosili jednej z najpopularniejszych, ale i najtańszych karm dla psów, bo czworonogi po niej chorują, a ich leczenie pochłania ogromne koszty.

Jeden wpis i blisko pół tysiąca komentarzy. Wolontariusze z Tarnobrzeskiego Stowarzyszenia „Chrońmy Zwierzęta” kilka dni temu opublikowali bardzo krótki, ale treściwy przekaz. Brzmiał on następująco: „P… (tu pada nazwa karmy) mówimy stanowcze NIE. Nasze psy chorują, setki złotych idą później na leczenie. Prosimy nie przynoście nam P…”. Wiadomość zilustrowana była stosem worków z tą właśnie karmą. Na reakcję tych, którzy profil miłośników zwierząt obserwują nie trzeba było długo czekać. Pod postem pojawiło się blisko pół tysiąca wpisów. Jedni oburzali się, że wolontariusze nie doceniają pomocy, jaką otrzymują od darczyńców, inni dziękowali za konkretny sygnał, dzięki któremu będą w przyszłości mogli konkretniej pomóc.
„Skoro większość ludzi żyje za minimum socjalne, kupując w Biedronce, to Wy wymagacie rarytasów? Szkoda, że nie doceniacie każdej pomocy – nieważne jaka jest” – napisał pan Krzysztof. „Ta karma to najtańszy „zapychacz” szkoda zdrowia psiaków” – skomentowała pani Karolina. Pani Janina z kolei wpis nagrodziła brawami. „Brawo za wpis! Proszę napisać na swojej tablicy, jaką karmę przyjmujecie. Coraz więcej schronisk czy przytulisk tak robi. Wiele osób nie ma pojęcia, jakie karmy są odpowiednie dla psów i niestety takim badziewiem jak P… czy K… karmi również swoje psy”. „Dary z karmy marketowej to problem wielu schronisk. Trzeba ją magazynować, zajmuje miejsce. Psy jej nie jedzą, a jeśli nawet, to wtedy tyją i powodują masę chorób, w tym alergie. Brawo dla schroniska za komunikację. Jeśli ktoś już taką zakupił lepiej oddać biednym ludziom na wieś, tam niektórzy karmią psy chlebem” – uważa pani Paulina. „Pisanie, że jak ktoś ma dać złej jakości karmę, to lepiej żeby nie pomagał jest skrajnie idiotyczne. Wiele istot głodujących pozabijałoby za choć troszkę napchane brzucha” – zauważyła pani Kasia.
Głos w sprawie zabrały nawet osoby z zagranicy. Pan Robert napisał, że „my też organizujemy zbiórki dla schronisk ale w Irlandii i też nie kupujemy karm z sieciówek tylko zbieramy pieniążki i potem kupujemy lepszej jakości jedzonko. Te psy są prawie wszystkie po przejściach i gorszej jakości jedzonko wcale im nie pomaga stanąć na nogi, dlatego już od paru lat kupujemy lepsze puszki i suchą karmę, ale to trzeba ludzi uświadamiać”.
Darowanemu koniowi zagląda się w zęby czy nie? Przysłowie sugeruje, że nie, ale biorąc pod uwagę argument wolontariuszy wydaje się, że może w tym przypadku mają oni rację. Dla wszystkich, którzy chcą wesprzeć schronisko przydatna byłaby jednak ściąga, którą można byłoby podglądnąć na stronie internetowej schroniska, bądź na profilu Fb, a która zawierałaby szczegółową listę potrzeb zwierzaków i tych, którzy poświęcają swój czas, aby się nimi opiekować. Sugerujemy taką listę umieścić i przy okazji różnych zbiórek edukować na temat tego, co czworonogom służy, a co nie. mrok

Leave a Reply

Your email address will not be published.