
SIATKÓWKA. PLUSLIGA. Niepokonana Asseco Resovia zagra w Kędzierzynie-Koźlu z ZAKSĄ, która w tym sezonie wygrała tylko jeden mecz.
– Czeka nas ciężkie zadanie w pojedynku z ZAKSĄ. Spodziewamy się trudnego meczu, ale powalczymy o zwycięstwo – mówi przed środowym meczem w Kędzierzynie-Koźlu Nikołaj Penczew, przyjmujący Asseco Resovii.
Zespół Sebastiana Świderskiego, który od początku sezonu boryka się z kłopotami kadrowymi, przegrał cztery mecze z rzędu. Zła seria ZAKSY zaczęła się od meczu o Superpuchar Polski, który kędzierzynianie przegrali 1-3 z PGE Skrą Bełchatów, potem przyszły porażki w PlusLidze z Lotosem Treflem Gdańsk, beniaminkiem Cuprum Lubin i ostatnio z mistrzem Polski z Bełchatowa. – Można grać brzydko, ale zwyciężać – mówi szkoleniowiec ZAKSY, Sebastian Świderski. – Tymczasem my próbujemy grać pięknie i kombinacyjnie, ale dostajemy w kość. Zamiast wdrapywać się na poziom D, musimy zrobić dwa kroki w tył, przypomnieć sobie siatkarskie abecadło i wrócić do poziomu A. Nie mogę zaakceptować pewnych błędów, zwłaszcza popełnianych w końcówkach setów: przejścia linii środkowej, dotknięcia siatki czy wywalenia łatwej piłki w aut – stwierdza trener ekipy z Kędzirzyna-Koźla, a Paweł Zagumny dodaje. – Zdajemy sobie sprawę, że prezentujemy się słabo, jesteśmy w kiepskiej formie i to cała historia. Musimy przeczekać ten moment i liczyć, że potem pójdzie – mówi rozgrywający ZAKSY.
Koncepcja runęła
Koncepcja zdobywcy Pucharu Polski już na początku runęła niczym domek z kart. Choroba nowotworowa, z którą zmaga się Grzegorz Bociek, kontuzja Michała Ruciaka i wreszcie transfer Marcina Możdżonka do Halkbanku Ankara sprawiły, że z drużyny wypadło trzech kluczowych graczy. Sprowadzono co prawda Holendra Kaya van Dijka, ale musi się on zgrać z rozgrywającymi, a ze względu na limit obcokrajowców nie może on grać w parze ze swoim rodakiem Abdelem Azizem.
– Wypadło nam tak naprawdę pół drużyny, a z nowymi trzeba czasu, by się zgrać. Poza tym jak dobrze widać, nie są to gracze z pierwszych stron gazet, więc wszystkim nam jest ciężko – mówi Paweł Zagumny, który czeka na powrót do gry Michała Ruciaka (przyjmujący ZAKSY ma problemy z kolanem i za około 2 tygodnie ma wznowić treningi). – Myślę, że dla nas bardzo ważny jest jak najszybszy powrót Michała, to będzie ten klucz do poprawy. Będę bardzo zaskoczony, jeśli odmienimy naszą grę bez niego – twierdzi Zagumny.
Wicemistrzowie w komplecie
Żadnych problemów nie ma natomiast w zespole wicemistrzów Polski, którzy w komplecie już z Krzysztofem Ignaczakiem wyjechali we wtorek do Kędzierzyna- Koźla. Inni trenerzy zazdroszczą nawet Andrzejowi Kowalowi tak szerokiej i wyrównanej kadry. – Po ostatnim meczu z Jastrzębiem podszedł do mnie Roberto Piazza i zapytał, czy nie pożyczyłbym mu jednego przyjmującego – uśmiecha się szkoleniowiec Asseco Resovii i dodaje. – A czy mi zazdroszczą, to zobaczymy na koniec sezonu. Ja przy budowie zespołu brałem pod uwagę, że jednak kontuzja polskiego zawodnika ograniczy nas w jakiś sposób i eliminuje – mówi trener Kowal, który od dwóch meczów zwycięskiego składu nie zmienia, więc pewnie można się spodziewać w Kędzierzynie, że mecz rozpocznie szóstka, która zakończyła pojedynki z Będzinem i Jastrzębiem.
– Mamy szeroki skład i jeżeli zawodnicy wchodzą, dobrze się spisują i poprawiają jakość gry, to ten zespół kończy. Potrzeba nam troszeczkę więcej takiej stabilizacji, żeby chłopcy złapali pewność gry. Jednak jeśli będzie problem w jakimś elemencie, to mamy zmienników, którzy są w stanie wejść i podnieść poziom gry – mówi trener Andrzej Kowal.
Mieć się na baczności
Szkoleniowiec Asseco Resovii przestrzega przed lekceważeniem mających spore problemy kadrowe rywali. – Podobna sytuacja była w ub. sezonie. Też męczyli się, a potem jednym meczem odwrócili sytuacje i zdobyli później Puchar Polski. Na pewno mają potencjał, żeby grać dużo lepiej. Musimy uważać, bo jednym meczem są w stanie zmienić swoje oblicze i się odbudować – kończy trener Kowal.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – ASSECO RESOVIA
śr. godz. 20.30 (transmisja Polsat Sport i Polsat Sport News)
Rafał Myśliwiec


